Mission impossible Macieja Skorży
http://langier.blog.onet.pl/Mission-...,ID402554868,n
Cytat:
13 czerwca 2007. Trener dostał prosto wyznaczone zadanie - trzeba budować Wisłę z roku na rok mocniejszą. Tymczasem, niemal zawsze bez winy Skorży, co rundę klub był osłabiany. Najpierw, kiedy szkoleniowcowi zależało na pozostawieniu w klubie Kamila Kosowskiego, ten po doskonałej rundzie jesiennej sezonu 2007/08 musiał się spakować. Kiedy zgłaszał potrzebę wzmocnienia ataku, dostał w pierwszym imporcie wypalonego i słabiutkiego wówczas Radosława Matusiaka, a w kolejnym niejakiego Beto. Gdy w końcu w ostatnim sezonie w ogromnych bólach obronił mistrzowski tytuł, robił co mógł, by z drużyną nie musieli rozstawać się Marcin Baszczyński i Marek Zieńczuk. Bez efektu. Kiedy Skorża mówił o zielonym świetle transferowym przed meczami eliminacyjnymi do LM, dostał Mariusza Jopa, który według legendy do dziś jest odkręcany po meczu Pucharu Polski z Hetmanem Zamość. Przez cały okres przygotowawczy do wiosny 2010 szkoleniowiec trąbił o konieczności wzmocnienia ataku. Na Christowa pieniądze znalazły się dopiero, gdy Wisła nie strzeliła w sparingu gola Zagłębiu Sosnowiec. Pół tygodnia przed startem ligi! Prośby trenera nigdy nie zostały wysłuchane. Dlatego też patrząc na skład Wisły z sierpnia 2007 i tej obecnej, nie może dziwić fakt, że porównanie wypada równie blado, jak choćby Hull City przy Manchesterze United. A, że z pustego nawet Salomon nie naleje...
W moich oczach Maciej Skorża jest trenerem godnym zaufania, który w pewnym momencie być może się pogubił, może wypalił. Nie tylko on ponosi jednak odpowiedzialność za miejsce, w którym znalazła się dzisiejsza Wisła. Tak naprawdę nigdy nie dostał szansy zbudowania takiej drużyny, jaką sobie wymarzył. I tak naprawdę patrząc na działania władz Wisły, klub ten chyli się ku przeciętności. I pewnie wkrótce w tej ligowej szarzyźnie zginie. Czy to ze Skorżą, czy choćby z Mourinho.
|
dobrze napisane, czy ktos sie nie zgodzi ?