|
Ze Skorżą jest jak z bardzo tolerancyjnym nauczycielem.Na początku jest super,bo można na lekcji robić właściwie co się chce.Ma się pewność,że gość nie będzie truł i zanadto obciążał obowiązkami,ale uczniowie dobrze widzą,że taki ktoś nic ich nie nauczy.Wobec tego po pewnym czasie zaczynają takiemu"nauczycielowi"okazywać totalne lekceważenie,a nawet może taki delikwent usłyszeć"grubsze"słowo.
|