|
Celowo czekałem z analizą wczorajszego meczu, żeby nie pisać pow wpływem emocji.
Wczoraj zobaczyłem najsłabszą Wisłę w erze Cupiała. Wisłę grającą bez absolutnie żadnego pomysłu. Wisłę, która solidnemu średniakowi polskiej ligi praktycznie nie zagroziła.
Wczoraj nie działało dokładnie nic. Nie mamy skrzydeł. Diaz ustawiony na lewym skrzydle cały czas zbiegał do środka. Alvarez i Kirm na prawej stronie mieli może dwie udane wrzutki. Małecki zupełnie niewidoczny, Paweł Brożek bez wiary. Sobolewski walczący, ale rażący niecelnymi podaniami. Można tak dalej wymieniać, ale nie ma sensu.
Fakty są takie: każdy z zawodników Skorży jest w beznadziejnej formie. Jedynie Issa Ba coś sobą prezentuje - facet, który miał dwa lata przerwy w zawodowym futbolu. Owszem, może być dołek formy. Ale jak wszyscy grają beznadziejnie, winny jest trener.
Naszym nie mogę zarzucić braku zaangażowania. Biegali, walczyli, nie odstawiali nóg, głów i łokci. Problem w tym, że biegali bez sensu. Była taka charakterystyczna scenka w I połowie: nasi wybijają na aut przy bramce Jagi. Ba biegnie do pressingu i gorączkowo woła do kolegów, by też wyżej podeszli. To Ba ma uczyć Wiślaków pressingu?
Dobre mieliśmy pierwsze 5-6 minut. W tym czasie dwa dośrodkowania, jeden w miarę groźny strzał. A potem znane już sceny. Chaos, brak pomysłu na grę, brak wychodzenia na pozycje. Mnóstwo górnych piłek rzuconych prosto na głowy środkowych obrońców rywala.
Kondycyjnie niby nasi nie wyglądali najgorzej. To znaczy - do końca biegali i walczyli. Problem jednak taki, że pod względem szybkościowym wyraźnie ustępowali Białostocczanom. Nie było "depnięcia" - Kirm, Brożek czy Małecki w pojedynkach z rywalami nie umieli ich zgubić, wyprzedzić. Podobnie Boguski i Łobodziński, którzy weszli na podmęczonego przeciwnika.
Mając w pamięci tragiczny mecz z Levadią - widzę paradoksalnie olbrzymi regres. Wtedy przynajmniej mieliśmy sytuacje bramkowe, parę składnych akcji. Kirm je marnował, ale był "w gazie": szybki, zwinny, mijający rywali jak tyczki i pięknie dośrodkowujący. Teraz, grając rok pod okiem Skorży Kirm jest cieniem tamtego zawodnika. Nie on jeden.
W całym meczu z Jagiellonią nie mieliśmy ani jednej stuprocentowej sytuacji. To nie przypadek, że od 3 meczy nie strzelamy bramek. Nie ma okazji ku temu. Wyszarpaliśmy niesprawiedliwy remis (Jaga była optycznie zespołem lepszym, dojrzalszym taktycznie i miała więcej okazji) głównie dzięki ambicji naszych piłkarzy.
Trzeba być kompletnym ślepcem by nie dostrzec, że Skorża jest jak dziecko we mgle. On absolutnie nie nadaje się na trenera Wisły w tym momencie. Każdy dzień więcej spędzony z tym człowiekiem na treningu to dla naszej drużyny dzień stracony.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|