FraMat napisał(a):

nie jestem zwolennikiem Skorzy za wszelką cene, ale jestem zwolennikiem rozsądku i logiki w działanium oraz trzeźwego oceniania sytuacji.
Skąd nagle na tym forum taki wysyp dzieci neo?
Sytucja przypomina mi tę, z którą mierzył się i przegrał Petrescu:
- Wisła grała ambitnie, dobrze, realizowała wskazówki trenera, ale.... z przodu mielismy Brożka, który marnował wszystkie setki, do ktorych dochodził
Róznica jest taka, że teraz nie ma setek. Brożek posadził ciężką d... na boisku i oczekiwał, że piłka sama do niego trafi gdy będzie sam na sam z Sandomierskim.
Porównajcie sobie jego postawę do postawy Franka.
Jak się nie ma z przodu ani jednej armaty to można pograc najwyżej w cymbergaja
|
Trudno się z Tobą nie zgodzić. Brożek praktycznie w ogóle nie biegał, nie starał się rozgrywać akcji, nie walczył, nie cofał się po piłkę. Ba, nawet po nią nie wychodził, na co niejednokrotnie zwracali uwagę komentatorzy spotkania. Stał i czekał aż dostanie podanie do nogi. A że miał zawsze na plecach obrońcę, każde podanie do niego kończyło się praktycznie odebraniem mu piłki.
Dziwi mnie również fakt braku komunikacji ze swoim bratem. Na to już nie widzę usprawiedliwienia, wszak grają od lat ze sobą i o jakimś niezgraniu nie może być mowy!
Uważam, że gra obronna jest poprawna, natomiast prawdą jest, co napisałeś - brak armat z przodu. Ale nie wynika to tylko i wyłącznie z braku graczy na odpowiednik poziomie, ale według mnie również - a może przede wszystkim - jest to wina Skorży, który z uporem maniaka chce realizować taktykę długich piłek. Ale na kogo? Na jeden z najniższych ataków w lidze - Brożek Małecki?
Spójrzcie na pierwsze 15 minut w meczu, które zaczęło napawać mnie lekkim optymizmem. Graliśmy po ziemi, na jeden kontakt, klepkę w trójkącie, czyli to, co Wiśle zawsze wychodziło najlepiej. Co się potem stało?
Wisła w II połowie znowu zaczęła grać długimi piłkami. Sama z siebie? Nie sądzę. Tak kazano jej w szatni,, jestem o tym przekonany.
I jeszcze kwestia tych zmian... totalne pudło. Rozumiem, że Issa mógł nie wytrzymać 90 minut, byliśmy na to przygotowani. Ale dlaczego, chcąc wygrać mecz, nie ryzykuje się i nie wpuszcza następnego napastnika? Mieliśmy Christowa na ławce. Tymczasem wchodzą Łobo i Jirsak, którzy od dłuższego czasu nie pokazują dosłownie nic...
Te zmiany to chyba zrobione tak dla świętego spokoju, żeby nikt nie zarzucił Skorży, że nie reagował...