Kolejny mecz i znów Łobodziński wchodzi, przewrca się o własne nogi ... i po co. Skorża niby walczy o swoją posadę i wystawia Wojtka którego dobre mecze od kiedy jest w Wiśle można policzyć na palcach jednej ręki. Dlaczego nie Mączyński? Dlaczego nie ktokolwiek inny? Zaczyna brakować Ćwielonga
