nesta napisał(a):

|
Ja bym tylko apelowal aby problemu gry Wisly nie sprowadzac do walki, ambicji, tzw. wkladania serca w gre. Jest to oczywiscie wazne, ale po pierwsze wydaje mi sie, ze te aspekty jednak mozna zauwazyc w grze Wisly, a po drugie sama walka to sobie mozna poradzic w klasie okregowej. Na pewnym poziomie, z okreslonymi rywalami bez umiejetnosci czysto pilkarskich, bez taktyki, dobrego ustawienia nic sie nie zwojuje. I tu jest dla mnie glowny problem tej druzyny. (...)
|
zgadzam się w 100% z tą wypowiedzią. I jeszcze raz podkreślam: w meczu z Arką nasi grali ambitnie.... tylko nie wiedzieli jak tę ambicję wykorzystać.
Poprawienie skuteczności, o ktorym mówi Skorża i piłkarze, może co prawda sprawić, że będziemy wygrywali mecze w polskiej lidze, ale to mało.
Wystarczyło, żeby w sytuacji z pierwszych minut w meczu z Arką, kiedy Brożek wpadł w pole karne gdynian, zrobił to, co robi w takiej sytuacji piłkarz a nie kopacz, to prowadzilibysmy 1-0 i to Arka musiałaby sie odkryć i atakować.
Co oczywiście nie świadczyłoby o klasie drużyny, lecz o klasie piłkarza, który wykorzystuje swoje indywidualne wyszkolenie
Podobnie w meczu z Tottenhamem - większa skutecznośc mogła zapewnić nam awans.
Nie swiadczyłoby to jednak o klasie drużyny, lecz o skuteczności indywidualnej piłkarzy wykorzystujących słabszą dyspozycje Angoli. Nie oznaczałoby to, że poradzilibysmy sobie w lidze angielskiej.
Dopóki taktycznie nie będziemy górowali nad taką Arką tak, aby nawet przy słabszej dyspozycji (jak Tottenham przeciw Wiśle) zejść z boiska zwycięsko, to niech pojedyncze wygrane mecze w polskiej lidze nie przesłaniaja nam podstawowego braku jakim jest to, o czym pisze nesta: nieumiejętność ustawiania sie na boisku, zmieniania ustawień, brak umiejętności taktycznych i żelaznej dyscypliny taktycznej.
Śmiem twierdzić, że pod tym względem jestesmy dziś daleko za Wisłą Kasperczaka, czy Petrescu