Wyświetl pojedynczy post
kot
Senior Member
 
 
Od: 04.2003
Skąd: Witcherland

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4905
Stary 09.03.2010, 01:10
W sprawie prezesów TF i ich traktowania Wisły, jak bękarta Cupiała, wypowiadałem się kilka lat temu. Kiedy wóz jest ciągnięty w rózne strony, z reguły stoi w miejscu. Fobia TF wobec Wisły musi chcąc nie chcąc emanować w ich działaniach swoistą destrukcją niezbędnych poczynań klubu i wtedy plany Cupiała wobec Wisły ulegają zniekształceniom. Dochodzi do tego czynnik ciała doradczego Cupiała, które pośród propozycji klubowych, koniec końców wybiera częstokroć opcje nietrafione w Wiśle, czasami powodowane także bezpośrednio przez osoby z działu sportowego klubu. Ale gdy do tego dochodzi jeszcze obniżka formy piłkarzy oraz brak chemii z trenerem, skutkujący zmęczeniem materiału w wynikach i grze drużyny, to wtedy sytuacja robi się nieciekawa.

Właśnie obecnie jesteśmy na kolejnym niebezpiecznym dla klubu zakręcie. Przeciwnicy Wisły, zwłaszcza Ci wewnętrzni, otrzymali solidne argumenty po wpadce z Lewadią, że to wszystko nie ma sensu, gdyż nie udawało się z Barcelonami i nie udaje się nawet z Lewadiami i wiercą dziurę w brzuchu Cupiała na całego. Cupiał akurat odczuwa negatywne skutki ogólnego kryzysu finansowego na świecie i dlatego jak nigdy, Wisła już bez żartów, musi sama na siebie zarobić, aby utrzymać się na topie. Dlatego tak bardzo ważna jest mobilizacja i zrozumienie przez klub i piłkarzy, odpowiedzialności za obecne i przyszłe losy klubu. Dlatego mimo słabości czy niepomyślnych wiatrów oraz braku kibiców i stadionu, piłkarze i trener powinni pokonać wszystkie te słabości i stanąć na wysokości zadania. Wygrać ligę za wszelką cenę i bezbłędnie podejść do LM. Zjednoczyć się w tym celu z trenerem i resztą kolegów piłkarzy, mimo jakichkolwiek wewnętrzych problemów czy nieporozumień lub innych kłopotów natury piłkarskiej. Zacisnąć pośladki i zęby i w ponownej jedności, zrobić swoje, mimo wszystko, mimo powtarzalnośćci tych samych celów, mimo jakichkolwiek trudności. Niech dotrze do wszystkich waga momentu w jakim klub się obecnie znajduje. To nie są żarty, tu chodzi o przysłowiowe życie.

Co do obaw o LM to proponuję piłkarzom i trenerowi podejscie do tych rozgrywek inne niż dotychczas. Oczywiście okres przygotowawczy musi być perfekcyjny i zakończony przynajmniej trzema sparingami w cyklu co tygodniowym, przypominającym ligę, tak aby na pierwszy mecz o puchary przystąpić z meczowego marszu i w najwyższej formie, gdyż w ciągu praktycznie pierwszego miesiąca od wznowienia rozgrywek w pucharach przez Wisłę, rozstrzygnie się kwestia najważniejsza dla przyszłości klubu. My teraz gramy w pucharach, jak dawniej w pucharowej wersji UEFA INTER-TOTO i nie ma miejsca na wakacje czy żarty z tych pucharów. Dopiero potem, będziemy się martwić o ciąg dalszy sezonu. Dotąd mówiło się zawsze, że celem jest wygranie dostępu do LM aby uniknąć blamażu sportowego i dopiero potem, równoznaczne z tym, zarobienie pieniędzy dla klubu. Ja proponuje zmienić kolejność myślenia i proszę wszystkich aby do lata oswoić się z nowym podejściem do tej sprawy. Zawsze przed LM słowo wygrać, wiązało się z pewną sportową wersją wydarzeń i presją sportową, która piłkarzy dosyć znacznie paraliżowała, być może z uwagi na wcześniejszą niemoc wobec naprawdę silniejszych rywali. Tym razem postawmy sobie na pierwszym miejscu cel zarobkowy. Obowiązkiem i koniecznością Wisły i piłkarzy jest zarobić na klub i siebie w LM a przy okazji zdobyć prestiż sportowy. Stawka za wykonanie pracy jest znana a propozycja wykonania tej pracy, czeka na Wisłę. Żeby zarobić te pieniądze i utrzymać przy życiu siebie i klub, trzeba pokonać na boisku innych piłkarzy, chcących nam te pieniądze zgarnąć sprzed nosa. Oni też wykonują pracę jako profesjonalisci i dlatego wynik sportowy ich nie paraliżuje. Trzeba jedynie uszanować każdego rywala. Nie zlekceważyć rywala potencjalnie słabszego czy biedniejszego oraz nie pęknąć przed rywalem potencjalnie bogatszym czy silniejszym. Nie myśleć o prestiżu sportowym a o kasie i z zimną krwią i wybroczynach na mięśniach, po tą kasę sięgnąć. Może wtedy zniknie paraliżująca presja sportowa, że Ci na przeciwko są lepsi i nie mamy szans. Tak nie wolno myśleć. Oni są tacy sami jak my i jeśli profesjonalnie damy z siebie 100 % co najlepsze w każdym z nas, to wtedy właśnie oni nie dadzą z nami rady. To tylko praca, której celem jest określona kasa a my przecież zarabiać chcemy i potrafimy i pod tym względem, presja nas nie zjada. Wyniki przyjdą same a po presji nie zostanie ślad nawet w szatni. Bo w LM walczy się przede wszytkim o kasę najpierw a przy okazji następuje wersja sportowa od strony medialnej i kibicowskiej. Wszystkie zachodnie kluby stale zabiegające o LM to podkreślają, że bez kasy z LM grozi im katastrofa. Nikt nie rozczula się nazbyt o prestiżu sportowym, poza blamażami typu z Lewadią. No i co najważniejsze, wiadomo, że o kasę każdy bije się bez litosci dla rywala i siebie samego a emocje ustępują zimnej krwi oraz wyrachowaniu i nie ma tam miejsca dla mięczaków czy niechlujnych amatorów.

Ps. podawane kandydatury na trenera Wisły są śmieszne i urągają zdrowemu rozsądkowi. Skorża przy nich jawi się jak Bóg, mimo, że niedoskonały.
Ostatnio edytowane przez kot : 09.03.2010 o godz. 01:55.
Nie ma rzeczy niemożliwych.