wolfy napisał(a):

Cóż - poziom ligi wyrównał się, ale w dół. Czyli - to nie Odra i Arka zaczęły grać w piłkę, to Legia i Wisła zeszły (mniej więcej) do ich poziomu. Nikt nie przekona mnie, ze jest inaczej, ponieważ musiałby udowodnić, że drużyny z dołu naszej tabeli cokolwiek grają, ba - grają lepiej ni kilkanaście lat temu.
QUED.
bbbnba - miejsce w szeregu pokazały nam preeliminacje do tegorocznych pucharów.
|
Nie do końca jest tak, że to tylko Wisła i Legia obniżyły loty. Jeśli porównamy dzisiejsze drużyny dołu tabeli z drużynami z dołu tabeli w drugiej połowie ostatniej dekady minionego wieku( 10-15 lat temu), to widać postęp pod względem taktycznym. Próżno szukać młodych utalentowanych graczy, próżno szukać radości futbolu, jest rzesza podstarzałych, często zagranicznych, wyrobników o umiejętnościach wątpliwej próby, ale sam fakt lepszego realizowania założeń taktycznych czyni te drużyny lepszymi. Cracovia Lenczyka coś gra, Zagłębie od Smudy też coś gra, Arka umie się konsekwentnie bronić. Natomiast potencjał piłkarski jest tam marniutki.
Natomiast Wisła i Legia padły ofiarami długoletniego braku konkurencji. Biły się o piłkarzy tylko między sobą, jednocześnie panicznie bojąc się "kominów płacowych" i całkowicie zaniedbując szkolenie młodzieży. Proces ten szczególnie nasilił się w ostatnich 5 latach. W efekcie najzdolniejszy narybek zaczął uciekać z ligi omijając duże kluby, nie przynosząc im zysku ani sportowego ani finansowego. Wisła i Legia zaczęły szukać tematów zastępczych licytując się w sztucznie pompowanych wyścigach o towar drugiej kategorii. I tu kończy się dokument, a zaczyna dramat, bo w konsekwencji oba kluby zebrały opasłe kadry piłkarzy bardzo przeciętnych, których gaże znacznie przewyższają to co grajkowie powinni naprawdę zarabiać( Iwański, Łobodziński, Garguła, Giza, Grzelak itd. itp.). Ci piłkarze osiągnęli więcej niż powinni( finansowo) i stracili jakąkolwiek motywację do pracy. Oni naprawdę nie są tak głupi, żeby myśleć, że trafią na zachód, zresztą musieliby się jakichś języków uczyć( a fe! ).
Najtragiczniejsze jest to, że większość tych feralnych umów to owoc ostatnich trzech sezonów, co oznacza, że zamiast iść po rozum do głowy, działacze i trenerzy dwóch czołowych polskich klubów prześcigają się w głupocie i niedorzeczności, to co widzimy na boisku jest jedynie przedłużeniem działań na poziomie planowania. Co jest natomiast w tym wszystkim śmieszne, gdyby gwiazdkom zarówno w Wiśle, jak i w Legii, naprawdę zależało, to i tak mogłyby wieść niepodzielny prym w lidze. Gdyby do tego jeszcze nie mieli pełnych gaci na widok jakiegokolwiek wyzwania, to możliwe byłyby nawet przyzwoite wyniki w pucharach europejskich( np. 2 kluby w fazie grupowej LE). Ci piłkarze nie są jakoś szczególnie gorsi piłkarsko od ostatnich pokoleń, natomiast są kompletnie nie gotowi do uprawiania zawodu piłkarza, i nazywanie tego, co oni odwalają profesjonalizmem, to w pełni świadome wypaczanie znaczenia tego słowa.
A tak w ogóle to chyba QED, a nie "QUED"

.
rospun napisał(a):

Wisła - Barcelona - chyba nikt nie oczekiwał sensacji?
|
zgoda
rospun napisał(a):

|
Wisła - Tottenham - przegrana, ale po wyrównanym boju. Zabrakło szczęścia.
|
Zabrakło jaj, Wisła była absolutnie przerażona tym, że może przejść Tottenham, a powinna to była zrobić. Analogiczna sytuacja do meczu Legii z Odrą, choć ten drugi przykład trąci wręcz groteską. Tottenham, nie można było przejść, tak słaby Tottenham dało się przejść i trzeba było przejść.
rospun napisał(a):

|
Wisła - Levadia - wpadka.
|
Z mojej perspektywy kompromitacja, większa niż GKS Katowice( bodajże 2002/03 z Cementarnicą), bo oni wtedy do pucharów załapali się kupcząc na lewo i prawo a i rywal jakby mocniejszy. Natomiast w tym sezonie MISTRZ POLSKI odpadł z rywalem z półamatorskiej ligi malutkiego państewka.
rospun napisał(a):

|
Lech - Udinese - też przegrana po wyrównanej walce.
|
nie widziałem
rospun napisał(a):

|
Lech - Brugge - znów brak szczęścia, po karnych.
|
Brugge było zdecydowanie lepsze piłkarsko, ale nie potrafiło tego udokumentować. Gdyby Lech naprawdę się sprężył mógł przejść dalej.
rospun napisał(a):

Legia - Brondby - też walka równego z równym, i też brak szczęścia.
Polonia Warszawa - zrobiła to co mogła, dalszy poziom był poza zasięgiem.
|
Nie widziałem, za Legię starczą mi poprzednie beznadziejnie bezbarwne występy z wszelkiej maści FK Homel czy FK Moskwa.
rospun napisał(a):

|
Po drodze tych drużyn byli "kelnerzy", ale był też Beitar, Austria, faza grupowa... Ogólnie chyba jesteście zbytnimi pesymistami.
|
I z kelnerami też różnie bywało, poza tym liczy się styl. A Beitar, to też byli kelnerzy( mieli indywidualności, ale nie istnieli taktycznie), tyle, że jak się wychodzi przerażonym na mecz, a potem marnuje setki, to przegrać można z każdym.
rospun napisał(a):

I wiem dlaczego:
Wisła - Bełchatów - GKS jest silną drużyną, grał u siebie. Każdy wynik był możliwy.
Wisła - Arka - trafiliście na dobrze dysponowanego przeciwnika, który taktycznie zagrał rewelacyjnie.
W obu spotkaniach przeważaliście, w obu brak skuteczności u Was, za to nie zawiedli przeciwnicy. Brak skuteczności jak dla mnie to pokłosie kontuzji. Z ofensywnych piłkarzy w pełni dysponowani tylko Kirm i przereklamowany Małecki.
|
Pokłosie przewlekłych kontuzji, do których nikt w klubie nie przywiązał stosownej wagi. Te kontuzje to nie przypadek, to nie mecz z 11 Vinnych Jonesów. A rozdzieranie szat na forum nie tyczy się tego, że znowu przegraliśmy, tylko tego że od 2 lat walimy głową w mur do czasu strzelenia pierwszej bramki, a wnaszej grze z tygodnia na tydzień jest coraz mniej stylu. W dodatku piłkarze ordynarnie się opieprzają i nie traktują swojej roboty serio. I nie mówimy tu o pojedynczych przypadkach, to dopada całą drużynę włącznie z obcokrajowcami( Marcelo i Kirm koronnymi przykładami).
rospun napisał(a):

|
Nie róbcie tragedii. Ekstraklasa robi postęp, zapewne mniejszy niż reszta Europy, ale nikt nam nie odskoczył za daleko. A Wasze pesymistyczne nastroje zapewne miną, gdy Wisła odzyska formę.
|
Niektóre kluby ekstraklasy robią postęp. Zagłębie, Cracovia, Lech, Jagiellonia, do tego Widzew na zapleczu- te kluby próbują się rozwijać. Reszta ciuła punkty minimalnym nakładem sił. Natomiast casus Górnika Zabrze, czy ŁKS-u wciąż nam przypomina, że my organizacyjne zwyczajnie nie jesteśmy jeszcze gotowi na profesjonalną piłkę i raczej szybko nie będziemy.
banasik napisał(a):

I dziwnym trafem rok po Eurobaskecie mamy największe sukcesy w polskiej koszykówce klubowej. (My w FinalFour, Prokom zapewnił sobie awans do 1/8 Euroleague, gdzie zagra najprawdopodobniej z Olympiakosem)
Jest boom na kosza po Eurobaskecie i nie ma co tego ukrywać.
|
To muszę przyznać, że na kosza jest faktycznie boom, przynajmniej w Łodzi( u nas dochodzi jeszcze element drobnej Gortato-manii

). Zresztą na siatkówkę też. Tylko od piłki coraz więcej osób się odwraca, a taka pokazówka jak w niedzielę tylko pogarsza sytuację :/ .