Markus napisał(a):

|
Niemal w każdym meczu rozgrywanym w lidze.I w tym jak daleko dochodzą w pucharach, gdzie poza jednym wyjątkiem (Lech), kończą na rundach wstępnych lub przedwstępnych. Sportowo my nie gonimy Europy, tylko ona coraz bardziej nam ucieka.
|
Wisła - Barcelona - chyba nikt nie oczekiwał sensacji?

Wisła - Tottenham - przegrana, ale po wyrównanym boju. Zabrakło szczęścia.
Wisła - Levadia - wpadka.
Lech - Udinese - też przegrana po wyrównanej walce.
Lech - Brugge - znów brak szczęścia, po karnych.
Legia - Brondby - też walka równego z równym, i też brak szczęścia.
Polonia Warszawa - zrobiła to co mogła, dalszy poziom był poza zasięgiem.
Po drodze tych drużyn byli "kelnerzy", ale był też Beitar, Austria, faza grupowa... Ogólnie chyba jesteście zbytnimi pesymistami. I wiem dlaczego:
Wisła - Bełchatów - GKS jest silną drużyną, grał u siebie. Każdy wynik był możliwy.
Wisła - Arka - trafiliście na dobrze dysponowanego przeciwnika, który taktycznie zagrał rewelacyjnie.
W obu spotkaniach przeważaliście, w obu brak skuteczności u Was, za to nie zawiedli przeciwnicy. Brak skuteczności jak dla mnie to pokłosie kontuzji. Z ofensywnych piłkarzy w pełni dysponowani tylko Kirm i przereklamowany Małecki.
Nie róbcie tragedii. Ekstraklasa robi postęp, zapewne mniejszy niż reszta Europy, ale nikt nam nie odskoczył za daleko. A Wasze pesymistyczne nastroje zapewne miną, gdy Wisła odzyska formę.