tofik napisał(a):

|
No racja, był prezesem grupy biznesowej, która przejęła klub. No i syf zrobilismy zeby bylo na twoim. Nie wiem co wnioslo to do tematu, nic.
|
To nie tak, tofiku....
On nie był prezesem tej grupy biznesowej. Informacja na wiki jest nieścisła.
Na wiosne 1987 roku zaproponowano, żeby dobrze rokujący przemysłowiec stanął na czele OL.
W klubie o budżecie około 2,3 mln euro udziały miało wtedy około setki drobnych przemysłowców na zasadzie spółki akcyjnej.
Prezesem był niejaki Charles Mighirian
Aulas dołączył do akcjonariuszy wykupując niewielki udział i przez prezesa został manowany administratorem klubu. Ta funkcja pozwolila mu na kandydowanie na funkcje prezesa zarządu, co uczynił i 15 czerwca 1987 stał się prezesem, ale nie właścicielem, ani też nie "prezesem grupy biznesowej, która przejęła klub".
Do dzisiaj nie ma on zadnego większościowego pakietu, ale autorytet sprawia, że nadal pełni tę funkcje.
Dlaczego tak sie przy tym upieram?
Dlaczego podaję przyklad OL i Aulasa?
Otóż kiedy Cupiał inwestował w Wisłę, przykład Aulasa był już dobrze znany.
Wystarczyło go naśladować:
- zatrudnić na prezesa zarządu kompetentną, przebojową osobę, dając jej wolną rękę
- zapewnić pozyskiwanie środków do budżetu z różnych źródeł (nie tylko z Telefoniki)
- dopuścić większą ilość udziałowców (w OL udziały mają przynajmniej trzy duże firmy)
- utworzyć i wspierać rozwój holdingu gospodarczego związanego z Wisłą, ktorego zadaniem jest generowanie przychodów dla klubu
i...
- podobnie jak Aulas zaryzykować, sprowadzając w pierwszych latach za duże pieniądze czołowych piłkarzy nie polskiej ligi, ale piłkarzy swiatowego formatu, którzy wprowadzili OL na wyższy poziom nie tylko sportowy, ale przede wszystkim, dzieki podniesieniu poziomu sportowego, na wyższy poziom biznesowy, co z kolei gwarantowało coroczne podnoszenie poziomu sportowego, kiedy osiągane przychody gwarantowały możliwość sprowadzania najlepszych piłkarzy, zamaist szukania no'nameów z karta na ręku w ostatni dzien okienka transferowego.
Dlatego, narobiłem "tyle syfu" w tym temacie...
Bo sprawy są powiązane.
Dopóki bedziemy obniżali poziom sportowy klubu nie osiągniemy sukcesu finansowego.
Dopóki nie będzie środków finansowych, nie podniesiemy poziomu sportowego.
Reszta to bajki niekompetentnych prezesów, księgowych, zarzadu i rady nadzorczej. Reszta to bajki wujka Cupiała