|
Jest jeden czynnik, który być może przyspieszyłby zmiany na lepsze, przynajmniej by zmusił naszych kopaczy, trenerków i działaczy do jakiś słusznych reakcji.
Gdyby pojawił się inwestor na jeden choć polski klub, który byłby całkowicie poza ukladami w Polsce. Dla przykładu, nie byłby w zmowie z właścicielami innych klubów co do pułapu inwestycji w klub , w tym między innymi wysokości kontraktów. Inwestycja np. teraz w przykładową Wisłę budżetu 50 mil Euro byłaby przy nowym stadionie oraz rosnących płatnościach z TV i Ekstraklasy w miarę bezpieczna, przy założeniu, że klub rok rocznie gra przynajmniej w grupach LM. Przy takim budżecie pojawiliby się profesjonalni piłkarze ze średniej półki światowej i może jakiś polski bramkarz z zachodniej ławki rezerwowych dla statystyki. Klub taki byłby skazany na wieczne mistrzostwo w Polsce oraz gdyby powołał swoją szkólkę piłkarską z zachodnimi trenerami od szkolenia młodzieży, byłby też lekarzem na zły genotyp naszej młodzieży, która zasilałaby niewątpliwie większość kadry pozostałych klubów polskich a najlepsi Wisłę lub kluby zachodnie.
Wtedy reszta klubów a zwłaszcza tych ambitnych, musiałaby się sprężyć aby w miarę dorównywać kroku takiej Wiśle a ich piłkarze musieliby rywalizować na codzień z zespołem z zachodniej półki średniej, co podnosiłoby ich umiejętności oraz pozytywnie zmieniałoby ich mentalność i czynnik "posrania" by się systematycznie zmniejszał. Dzięki takiemu klubowi, może wicemistrz kraju łapałby się do LM także a inni coś ugrywali w LE i dzięki temu jakość naszej piłki by rosła szybciej. Piłkarze polscy musieliby zmienić swoje podejście do zawodu aby marzyć o konkurencji z piłkarzami takiej Wisły lub o awansie w swoich karierach piłkarskich.
Wiem, że byłaby to sztuczna ingerencja w naszą endemiczną piłkę, ale przyspieszyłoby to rozwój naszej piłki a w tym młodzieży o kilka pokoleń wręcz, gdyż samoczynnie nasza piłka potrzebować będzie dziesięcioleci aby nadrobić stracone wcześniej 70 lat w rozwoju. Bowiem u początku naszej piłki, przed wojną, nie było pojęcia genetycznych przeciwskazań u Polaków do wykonywania zawodu piłkarza i nasi piłkarze niczym nie różnili się od innych.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|