|
Jednego tylko nie ogarniam. Jest to po trochu usprawiedliwianie naszych piłkarzy, choć przyznaję również że zagrali wczoraj tragicznie.
Nie da się ukryć że parę sytuacji stworzyliśmy, ale ani razu bramkarz Arki nie zepsuł, ani jednego rykoszetu z korzyścią dla nas nie było itp.
Jak Amicorz przegrywa nagle piłki lecące w kosmos się odbijają i trafiają do Lewandowskiego 3 metry przed bramką, albo Peszko psuje dośrodkowanie i wpada akurat do bramki..
Nie chcę naprawdę naszych pseudo gwiazdorów usprawiedliwiać, ale chciałbym jednak powstrzymać falę zachwytów nad grą ziemniaków.
|