Inna kwestia to taka, że te perełki rodzą się bardzo często nie w szkółkach przyklubowych tylko w jakiś A-klasowych drużynach. Wiadomą rzeczą jest, że aby dziecko grało w orlikach czy trampkarzach Lecha, rodzic musi być przy kasie, albo mieć znajomości.
No i tłumaczę dzieciom, że jeśli chcą grać w Lechu to nie muszą w nim zaczynać kariery bo mogą grać w jakieś drużynie typu Poznaniak Poznań, TPS Winogrady czy też "Sokoły"
Swoją drogą.. nie wiem czy tak jest w każdym klubie, ale jak widzę tych WAŻNYCH rodziców dzieci trenujących w orlikach lub juniorach Lecha, którzy kreują swoje dzieci na gwiazdy to mnie cholera bierze.