Faktycznie, bramka Bełchatowa bez winy Pawełka. Przyznaję.
Ale popatrzcie sobie na to jaki Pawełek
zrobił postęp: dawniej jak pilka leciala mu za kołnierz, albo widać było, że strzał nie do wybronienia to Pawełek stał i tylko wzrokiem odprowadzał piłkę.
Tym razem wykonał piękną robinsonadę. Oczywiście, że widać było iż jest to na zasadzie: "No tak, piłka wpada do bramki, ale ja ładnie rzucę się w ten róg, gdzie pilka juz jest. Przynajmniej na forum Wisły nie będą na mnie nap..alali".
Mariusz, bez urazy...
