|
Obejrzalem sobie powtorke na spokojnie i powiem tyle - wczesniej zglaszalem swoje obiekcje do Alvareza, gdyz utkwilo mi w pamieci kilka jego kiepskich zagran, ale bez przesady. Facet ma swoje wady, jednak w tym meczu bylo paru zdecydowanie gorszych od niego. Chociazby Sobol. Radek niestety zagral slabiutenko jak na swoje standardy. Ale i tak nikt nie przebije Jirsaka. Wiekszego pozoranta i asekuranta w jednym trudno sobie wyobrazic. Wiem ze Ba nie jest jeszcze gotowy na pelne 90 minut, ale i tak mam nadzieje, ze w nastepnym meczu Czecha nie zobaczymy na boisku, chyba ze w drugiej polowie przy ewentualnym bezpiecznym prowadzeniu.
Co do samego spotkania, to w porownaniu do uprzednich inauguracji jedno co sie tym razem roznilo na plus, to tempo gry i co za tym idzie chyba lepsze przygotowanie motoryczne. Niestety z przodu nadal ta sama bezradnosc. Sytuacji jak na lekarstwo. Nie liczac wolnego Kirma, chyba tylko Diaz dwukrotnie strzelal w swiatlo bramki. Zero jakiegos zaskoczenia, nawet kontry nie wychodza. Skorza ma bardzo fajne okresleni ataku pozycyjnego - mozolne kruszenie muru. Mysle jednak, ze niestety bardziej by tu pasowal zwrot pt. "bezowocne walenie glowa w mur".
PS. musze przyznac nieco racji 1q2. Ten mecz mimo wszystko nie byl az taki parszywy. W porownaniu do tego co dzien wczesniej zagrala Legia, to to byla jedna klasa rozgrywkowa wyzej. Belchatow naprawde bardzo ciezko zapracowal na to zwyciestwo, stosujac mase presingu na calej szerekosci i wysokosci boiska.
Ostatnio edytowane przez Eustachy : 28.02.2010 o godz. 00:36.
|