Po pierwszej połowie odpuściłem sobie oglądanie, bo byłem pewny, że żydostwo wygra. Po ok 30 minutach sprawdzam wynik i od razu uśmiech na twarz i włączam sopcasta, a tam- muzyka dla moich uszu- doping parchów na tym poziomie, do którego zdążyli wszystkich przyzwyczaić.

Dobrze, dobrze. Jeszcze ze dwie wtopy i Filipiak znowu zacznie mówić, że hokej jest dla niego najważniejszy, bo ostatnio chyba o tym zapomniał.
