0 22 napisał(a):

|
Jakby to bylo takie proste to Porto czy Benfica albo FC Kopenhaga nie mialby problemów z osiagnieciem 50-60% frekwencji w lidze. A sa to kluby, ktore w ostatnich latach rywalizowaly jak rowny z rownym np. z Man U (Porto nawet wygralo LM). Na jedna runde sie złapią. Na druga połowa, na trzecia tylko Ci, którzy naprawde lubią piłkę nożną.. A jak sie nic nie zmieni w zomowskiej mentalnosci tych komunistów to i Ci dadza sobie spokój.
|
"Analizę kibiców" przeprowadził już Marszałek, i ja sie z nią zgodzę.
Od siebie natomiast dodam jeszcze trzy grosze, gdyz "procenty" frekwencji przekłamują:
- Porto - ludność = 0,26 mln, Porto + Boavista
- Lizbona - 1,1 mln, Sporting + Benfica
- Kopenhaga - 1,1 mln, FC Kopenhaga, Broendby
- Warszawa - 1,7 mln, Polonia tylko na papierze tak naprawdę, bądźmy poważni. Jest różnica w porównaniu do powyższych przykładów, gdzie w sporo mnijeszych miastach mamy 2 dobre ekipy (także kibicowsko). Stolica ma zatem bardzo duży potencał ludności. A pamiętaj, że w ogóle nie brałem pod uwagę reszty Mazowsza, a zapewne wiesz, że "przyjezdnych" na Legii sporo!
Regularne 20-25 tys to problem ?
Tak jak ktoś wposmniał - rozda się na początku trochę darmowych wejściówek (sprzedając sky boxy i tak wyjdą na swoje, przyszłość to nie bilety!!), zrobi zainteresowanie (media, billboardy). Wpadnie rodzina, kolega za studiów. Będzie kolorowo, czirliderki, Feel z głośników, w przerwie konkursy dla widzów, zniżki do Multikina, wyrzucone "kibolstwo", catering...
Legia to zawsze Legia - wpadnie jakieś mistrzostwo (nawet teraz, mimo przejściowej wegetacji wystarczyło by Tejksiur nie machnął się w Krakowie przed pustą bramką ostatnio i różnie mogło być...) to już moda pójdzie pełną parą.
Nie życzę takiej drogi nikomu, ale tak to widze niestety. Przecieracie szlak, nas też to raczej nie minie...