Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#344
Stary 19.02.2010, 09:10
Marcinklon napisał(a):Wyświetl post
Znasz się jak pies na gwiazdach a strasznie chcesz dyskutować jakiś Azjata to zawodnik z czołówki, zeskok ? W Polsce jeszcze nigdy nie było pajpu chociaż o połowę mniejszego niż ten w którym startowali, zawodnicy z pierwszej dziesiątki w ciągu roku zmieniają sie na pierwszych miejscach we wszystkich imprezach na których startują, sam fakt obecności polaka w tak prestiżowej imprezie jest budujący. Nie ma się co doszukiwać błędów w przygotowaniu naszych snowboardzistów, bo w naszym kraju nie ma możliwości treningu dla nich i pewnie gdyby nie sponsorzy których zdobywają sami nie uzyskali by kwalifikacji olimpijskich bo ze stypendium pewnie ledwo by wystarczyło na sprzęt. Idąc twoim rozumowaniem poco Wisła gra o mistrza i o LM jak nas tam wszyscy bedą lać i będzie kompromitacja
Sorry, ale piszesz straszne głupoty.

Po pierwsze - piszę co widzę. Chłop wjechał do rynny, wyskoczył w powietrze, zakręcił się i pierdyknął o rynnę. Koniec zjazdu, ledwo dochodzi do siebie. Punktacja 12. I widzę, że nawet po takim zjeździe (który dla tego zawodnika jest katastrofą, ale ma szansę poprawy w drugim) jest już lepszy od Ligockiego, który w dwóch przejazdach uzbierał 10 punktów. To znaczy, że miał jeszcze jeden gorszy przejazd, za mniej niż 10 punktów.

Sam wcześniej wspomniałem, że dziwi mnie kolejny dramatyczny występ Ligockich na olimpiadzie, bo przecież w zawodach w sezonie potrafili zajmować czołowe miejsca. Ligocka jest aktualną medalistką mistrzostw świata - jakoś brak dużego pajpu w Polsce jej w tym nie przeszkodził. Potencjał jakiś ma, ale na najważniejszej imprezie po raz kolejny się kompromituje.

Co do samego faktu uczestnictwa - skąd biorą się Kenijczycy w biegach narciarskich, Indusi w sankach i Brazylijczycy w narciarstwie alpejskim? Bo limity olimpijskie są mało wyśrubowane, po to by tacy egzotyczni sportowcy mieli szansę występu. Zaraz powiesz, że nasze polskie minima były bardziej wyśrubowane. Pełna zgoda, ale argument o tym, że obecność na imprezie jest budujący - to głupota.

Dla mnie występ na olimpiadzie Polaków ma sens, jak zajmują miejsce minimum w połowie stawki. Jak nasz saneczkarz. Ok, wywalczył kwalifikację, nie jest geniuszem ale przynajmniej powalczył o jak najlepsze miejsce. Na więcej pewnie go nie stać.

Zajmowanie ostatnich miejsc na olimpiadzie, gdzie dokoptowuje się również różne egzotyczne ogórki, nie jest ani chwalebne ani budujące. Wręcz przeciwnie, utrwala stereotyp Polaka-loosera. I o to mam do nich pretensję.

PS. gdybym miał uzasadnione podejrzenia, że Wisła po raz kolejny w eliminacjach wtopi z Levadia czy innymi ogórkami, też bym nawoływał do wycofania się z tych rozgrywek. Jednak w przypadku Wisły serce jest silniejsze niż rozum
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując