Miłe słowa o Rafale Boguskim. W natłoku dziennikarskich krytyk oraz "opinii" o leniwych piłkarzach, miło czasem przeczytać, jaką sportową drogę życia przeszedł jeden z najlepszych naszych piłkarzy. Epizod dlaczego został "dzikim" może po prostu rozbawić.
http://www.sports.pl/Pilka-nozna/Raf...059,1,727.html
Zresztą, całe te regiony - białostockie, łomżyńskie - to tereny rolnicze, i wielu chłopaków, nawet takich "lokalnych gwiazd" jak łomżyńscy koledzy Rafała, musiało ciężko pracować na roli. A po pracy - grając na łące - nikt nie narzekał, że "boisko niewymiarowe", że tuż obok pasą się krowy, że zamiast bramki wrota od stodoły. Ja sam z dużym sentymentem wspominam te wieczorne mecze z kolegami z wioski, gdy już zwiozło się siano i wydoiło krowy.
W porównaniu do lalusiów, którzy nie chcą grać na sztucznej murawie u Arkowców w Gdyni, futbolowa droga życia Boguskiego brzmi jak historia innego kalibru.