rw88 napisał(a):

Nie narzekajcie na tych testowanych, Wisła do pierwszego składu ma Brożka, Boguskiego i ewentualnie też Małeckiego - było nie było strzelił 7 bramek jesienią. Tutaj chodzi żeby kupić kogoś tanio do uzupełnienia tej trójki, kogoś, kto prezentuje poziom wystarczający do przyzwoitej postawy w lidze polskiej i 4-6 bramek na rundę. A tak jak ktoś mówił może tu zaowocować "syndrom Niedzielana w Ruchu", to są piłkarze którzy mają przed sobą jeszcze kilka lat gry, mieli świetne sezony w swojej karierze jeszcze nie tak dawno i jest to dla nich ostatnia szansa żeby w europejskiej piłce zaistnieć, nie zarabiają też zbyt dużo. I jest duża szansa że przynajmniej jeden z nich wystrzeli.
Nie rozumiem tego lamentu że Wisła nie zbroi się na puchary, zrozumcie że takich strat finansowych Wisła nie miała nigdy, wpływy z dni meczowych to podstawa funkcjonowania każdego klubu, a Wisła grała w Sosnowcu przy przynajmniej pięciokrotnie mniejszej widowni. Ale to jeszcze można by było przeboleć gdyby nie "Levadia" - ta drużyna całkowicie zabiła finanse Wisły za co poleciał zresztą Wilczek.
Na kolejny poważny skok w kierunku Ligi Mistrzów można liczyć dopiero wtedy, kiedy możliwa będzie gra na nowym trzydziestotysięczniku, wtedy wpływy z samego ewentualnego meczu w IV rundzie eliminacji LM z silnym rywalem będą olbrzymie, do tego dojdą premie od UEFA, no i jeśli skok na LM się nie powiedzie (w końcu to tylko sport), to będzie można zbijać kasę na grze w fazie grupowej Ligi Europejskiej. I dopiero wtedy będzie można liczyć na poważne wzmocnienia i na równie poważne podejście do Wisły jej właściciela, który wtedy będzie widział sens dalszego inwestowania kolejnych swoich pieniędzy w klub (uzupełniając w ten sposób wpływy ze wspomnianych źródeł), teraz nie dość że ma kłopoty finansowe, to jeszcze jest bardzo podrażniony totalnym niepowodzeniem w el. do LM - zresztą nie mam pojęcia jak Skorży po czymś takim udało się zostać w klubie, przecież wiadomo że LM to dla Cupiała wisienka na torcie. Ale to też dobrze, bo nie ma szans żeby w tym sezonie Skorża mógł nie zmobilizować swoich piłkarzy na słabszych rywali w europejskich pucharach, można liczyć na potrójną mobilizację i chęć zmazania plamy.
To jest oczywiste, że chcecie aby Wisła była drużyną na bardzo dobrym, europejskim poziomie, ale ten sezon jest przejściowym zarówno dla Wisły, jak i dla Lecha i Legii, a kolejne lata będą prawdopodobnie latami budowania "potęgi" (oczywiście jak na polskie możliwości) też dla Śląska, Lechii, być może też "opozycji" w postaci Polonii Warszawa, Cracovii, Górnika Zabrze, Widzewa czy Pogoni. Wtedy liga będzie na wyższym poziomie i będzie łatwiej o dobre występy w pucharach. Dlatego po prostu po raz kolejny zalecam cierpliwość, bo dopiero sezon 2010/2011 i następny będą latami prawdziwej próby dla polskich drużyn - teraz wszyscy skupiają się na przetrwaniu trudnego okresu w jak najlepszej formie.
|
Zbyt dużo tu błędnych zalożeń w planie na przyszłość i oczekiwaniach, aby był sens po kolei je odsłaniać.
Powiem więc tak: Klub nie może wiecznie czekać na lepsze czasy, aż LM mu sama spadnie niczym gwiazdka z nieba, a po drodze sensowna postawa w lidze europejskiej – i dopiero wtedy oczekiwać od właściciela „poważnego podejścia” - tylko krok po kroku długofalowo pracować na dotarcie do odpowiedniego poziomu, na wszystkich płaszczyznach.
Trzydziestotysieczny stadion sam w sobie nie jest kluczem do LM czy fazy grupowej LE, „budowanie drużyny na puchary” nie może zaczynać się dopiero w letnim oknie transferowym i nie jest częścią garderoby, którą sobie można dowolnie zawieszać i odwieszać, a aby poczynić jakikolwiek skok, trzeba wpierw włożyć wiele pracy i pieniędzy w zgromadzenie sił i możliwości, aby w odpowiedniej chwili móc się odbić. Metoda „za darmo zawojujemy świat” (albo przynajmniej bez dalszego zadłużania się) wiedzie na manowce i nie jest rękojmią odpowiedzialnego zarządzania klubem także w czasie kryzysu.