Na początku chciałem polecić iplex.pl. Strona, na której można za darmo legalnie, bez logowania obejrzeć filmy (na początku trzeba obejrzeć jedną reklamę). Nowości nie ma ale jest sporo ciekawych pozycji, jakość może być, nic nie tnie. Fajna inicjatywa.
I właśnie na iplex zaciekawiła mnie Wojna polsko - ruska. Od razu zaznaczam, że książki nie czytałem. Ale nasłuchałem się wiele o Masłowskiej, jaka to wspaniała autorka, wnikliwa obserwatorka, jak wspaniale operuje językiem, same ochy i achy, wiele nagród (Nike). Po prostu cud malina. Nie powiem, że nie byłem źle nastawiony do tego filmu, bo byłem

Ale do ****y nędzy, takiego zjebanego chujstwa to się nie spodziewałem. Stokrotne gówno. Zanim dostanę bana chciałem podkreśli, że ostatnie dwa zdania podkreślają mój artyzm, wyrafinowanie, zamiłowanie do języka i wspaniały warsztat pisarski. To jest właśnie język tego filmu. Kiedyś jak się nakręciło film "z ****ami" to powstawały "Psy", teraz jest się artystą. I nie jestem jakimś dewotem, któremu więdną uszy na dźwięk słowa "kurde" ale wszystko ma jakieś granice. Dla mnie oczywiste jest, że jestem za głupi na ten film bo nie potrafię zrozumieć przesłania sceny, w której jakiś dresiarz pstryka światłem ja niedorozwiniete dziecko, a zaćpana dziewczyna w transie wyśpiewuje coś na kanapie a następnie ogromną strugą zarzyguje cały pokój by za chwilę wypluwać do wanny zjedzone uprzednio kamienie bełkocząc coś o szatanie (domyślam się, że ta panna to sama Masłowska?). Po tej scenie wyłączyłem film bo za bardzo szanuję swój czas.
I jeszcze parę najlepszych tekstów z filmu (wg użytkowników filmwebu). Nie, one nie są jakoś chamsko wyrwane z kontekstu, w którym nabierały by mega filozoficznego znaczenia. Po prostu takie są:
-Spierdalaj mi, z serca i z oczu
-Juz kobiety wiecej nie chce miec, bo kazda jest zwykla ku***
- Nie wiem czy wiesz, ale nie jem również jajek. - Co ty walnięta jesteś! Co ci jajka złego zrobiły!?
Podsumowując: jestem w szoku

Szkoda Waszego czasu.
I jeszcze w końcu obejrzałem Sherlocka Holmesa. Bardzo pozytywny film. Książki o Holmesie czytałem jak miałem około 10 lat i byłem wtedy nim zachwycony. I z tego, co pamiętam to ten najnowszy filmowy Sherlock jest bliższy oryginałowi niż te "dystyngowane" wcześniejsze wersje z fajtłapowatym Watsonem. Mogę się mylić, bo książki czytałem dawno temu, ale takie mam skojarzenie. Że w książkach oprócz dedukcji było sporo akcji, walk bokserskich, przebieranek, strzałów. Jak ktoś liczy na kryminał i Holmesa w stylu poprzednich ekranizacji, to może być rozczarowany. Bo to raczej film akcji. Ogólnie polecam, dobra rozrywka i sporo humoru. Rozwiązanie zagadki straaaaaaaasznie naciągane
