wolfy napisał(a):

|
Marchewka to owoc, a UE to zbiurokratyzowany moloch. Łatwiej im przepchnąć taką bzdurę, niż stworzyć przystające do życia przepisy.
|
Pozostając w dyskusji o dyplomacji - to właśnie jest elegancki przypadek skutecznej dyplomacji. Czy łatwiej przepchnąć przepisy o ślimaku rybie niż uprościć przepisy - tego nie wiem. Wiem natomiast, że na pewno nie opłaci się ułatwiać życia sowietom z Brukseli - natomiast Francuzi potrafią w Związku Sowieckich Republik przepchnąć dyplomantycznymi ruchami - nie bedącymi bynajmniej klepaniem po plecach - że ślimak jest rybą lądową. W końcu po to jest im potrzebny ten Związek Sowiecki.
A my co? A część wykształcona podnieca się zaproszeniem Putina