jova napisał(a):

Poproszę o cytat.
Po cholerę jakieś zderzaki skoro Skorża ma kontrakt do końca sezonu?
Masz jakieś przedziwne pomysły na temat relacji panujących w tym klubie. Czy Twoim zdaniem Skorża zwolnił Bednarza i zatrudnił Jarosza?
Jasne. To, że Kuban dał mu trzykrotnie wyższą pensję było nieistotnym detalem.
Ten Twój Petrescu to niby co robił? Najpierw płakał, że wywalono Mielcara, potem, że nie sprowadzono napastnika i upatrzonego stadka Rumunów, że Baszcz się nie szanuje i jeździ na testy, że Legia mecze kupuje, że sędziowie nie lubią Wisły, że piłkarze są leniwi, itd. itp. Wszystko mu przeszkadzało i zawsze miał czas by wypłakać się w ramię jakiegoś dziennikarza tylko do napisania dymisji jakoś nie mógł się zebrać.
|
Zostałem wywołany więc muszę odpowiedzieć na parę spraw...
1) Cytatu tak na podorędziu nie mam ale poszukam. Doskonale pamiętam ,że po porażce z Levadią był szok w Polsce ,że osiągnęliśmy kolejne piętro jadąc windą w dół w kierunku dna. Każdy doskonale wie ,że miarodajnym sprawdzianem dla trenera , zawodników , tudzież innych pracowników funkcyjnych w klubie , w lidze słabej tak jak nasza (mało tego w lidze dołującej od jakiegoś czasu) są puchary europejskie. Stale jak mantrę powtarzają to u nas działacze , właściciel ale algorytmu dochodzenia do celu nie wypracowano. Jeżeli zawala się planowanie to planuje się zawalić. Tak to wygląda. Przy każdej tego typu awanturze w Wiśle z fanfarami ogłaszano wprowadzenie nowego planu , nowego paradygmatu organizowania różnych elementów działalności klubu. Deklaracje były piękne ale czyny za tym nie szły. To co wydarzyło się po klęsce tallińskiej ukazało nam kolejny rozdział tej szamotaniny. Nauczony wydarzeniami przeszłości byłem przeciwnikiem wywalania na starcie Skorży. Mógł przepracować do końca kontraktu. Mógł zostać Bednarz i mieć rok na szukanie następcy dla Macieja. Była możliwość przygotowania ciekawego ,efektywnego ruchu kadrowego. Co nam jest bardziej potrzebne perspektywiczny napastnik czy trener który takiego wyszkoli ? Zawsze apelowałem zacznijmy od twórców a nie od tworzywa. Szukaliśmy bramkarza. Skończyliśmy z Juszczykiem. A dlaczego nikt w tym klubie nie szuka trenera dla tych bramkarzy. Mizerny trener za grosze nie pozwala nam na to abyśmy mieli Bóg wie jakie oczekiwania wobec produktu jaki jest w stanie dla nas wytworzyć. Podobnie jest ze Skorżą. Ten trener udowadnia ,że pewnego pułapu nie przeskoczy. Nie przeskoczy własnej indolencji zawodowej. I choćby przepracował u nas pół dekady jeszcze to zawsze będzie tłumaczył swoją niekompetencję brakiem transferów , straszną Radą Nadzorczą , chytrym właścicielem. Pytanie czy możemy wobec Macieja Skorży więcej oczekiwać niż on sam wobec samego siebie. Ma dobrą pracę ,zarobki o co tu się starać. Pogada trochę na konferencji ,że ma krótką ławkę, od czasu do czasu "wypada tylko przeprosić kibiców" i jakoś leci. To co wydarzyło się po Levadii wprowadzą nową "jakość" w tym klubie. Bednarz był głównym winowajcą porażki trenera i drużyny. On sypał piach w trybiki dobrze naoliwionej maszyny prowadzonej przez "polskiego Beniteza", on to pętał i sabotował wspaniałe transferowe pomysły trenera Macieja, łysy zdrajca rozmiłowany w warszawskiej Legii i za jej srebrniki kopiący dołki pod talentem Macieja , jego pracowitością i trudem jaki wkładał w szkolenie. Ale na szczęście jakiś wielce rozsądny decydent w Wiśle postanowił przerwać te męki i wywalono ohydnego wichrzyciela ,pamiętając ,że te dobre transfery to Maciej , te złe to Jacek. Radośnie odtrąbiono ,że wariant z dyrektorem sportowy się nie sprawdził i że teraz przechodzimy na model angielski . Pełna odpowiedzialność jednej osoby łączącej kompetencje i trenera i menedżera. Do tego z odsieczą nadeszli Edward z Józefem tworząc sieć obejmującą cały świat. Już na pierwszym zgrupowaniu miało się pojawić kilka eszelonów piłkarzy tanich , perspektywicznych, takich na których stać byłoby nasz zabiedzony klub, a którzy z powodzeniem gwarantowaliby nam co najmniej wyjście z fazy grupowej LM. Realne oczekiwania , jeszcze realniejsze wykonanie. A wystarczyło powiedzieć po Lewadii drogi Jacku dziękujemy Ci za twoją pracę na stanowisku dyrektora sportowego. Nie ma żadnego nowego modelu ale porażka na starcie eliminacji powoduje masakrę budżetu , a że nie mamy w planie żadnych transferów zwalniamy cię w ramach redukcji etatów. Szczera normalna odpowiedzieć. Tymczasem kibiców uraczono kłamstwami i propagandą sukcesu. Kibice którzy udzielają się na tym forum już jakiś doskonale wiedzą ,że ta sztafeta debilnych decyzji , alergicznej obrony przed logicznymi ,znanymi na całym świecie rozwiązaniami organizacyjnymi ,szkoleniowymi ,marketingowymi w naszej Wiśle trwa latami. Są sukcesy owszem. Dla jednych szklanka jest do połowy pełna , dla innych od połowy pusta. Tu jest ten problem w percepcji zjawisk i działań. Z jednej strony można się cieszyć ,że Skorża i tak będzie rozliczony ze swojej indolencji trenerskiej , menedżerskiej . Kiedyś na pewno wyleci z hukiem i będzie się pętał po tej lidze. Szkoda tylko ,że kolejny raz straci na tym Wisła Kraków. Straci czas.
2) Tematu Petrescu nie chcę poszerzać ale pamiętaj ,że Dan odszedł z Unirei a dopiero potem zgłosił się do niego Kubań. Z resztą jakiekolwiek czepianie się Rumuna biorąc pod uwagę dotychczasowe efekty jego pracy zakrawa trochę na kpinę z naszej strony. Można go nie lubić , oceniać przez pryzmat jego pracy w Wiśle ale prawda jest taka ,że jest cholernie skuteczny ,pracowity , pryncypialny i wie jak osiągnąć sukces. Póki co Skorża o sukcesie to tylko czytał...O czym warto pamiętać.I Skorża i Petrescu zdobyli tytuły mistrzowskie rodzimych lig. Jest między nimi różnica. Petrescu zrobił mistrza kompletnie z niczego, zrobił niespodziankę. Pokazał ,że jest trenerem klasy mistrzowskiej i to nawet z nietopową drużyną skazaną na ten sukces. Ciekaw jestem co by zrobił Skorża jakby trenował taką Odrę Wodzisław. Chyba by tylko usiadł i płakał ,że nic nie można zrobić. A sztuka polega chyba na tym ,żeby właśnie być w stanie coś zrobić. I pokazać kunszt.