|
Dwie sprawy - strategia "przeczekania do lutego". Wcale nie nie jest powiedziane, że wówczas ceny zawodników spadną (najwyżej w klubach, które rozpaczliwie muszą sprzedawać i wcześniej jakimś cudem tego nie zrobiły - czyli to góra marginalny procent małego rynku sensownych piłkarzy. Wszak nie każdy Słowak, czy Serb prezentuje odpowiedni poziom, jego klub przeżywa ciężkie kłopoty, a prezes będzie skłonny do istotnej obniżki cen dla Polakow) . Nei jest też pewne, że Wisła faktycznie dysponuje jakimiś pieniędzmi, by wówczas komukolwiek wartościowemu przedstawiać oferty. Więc nie liczyłbym na to.
Bramkarze - problem Juszczyka i Nurkovica to są dwie odrębne sprawy, aczkolwiek w ramach tej samej fatalnej polityki kadrowej. Bo odstrzelenie przez Dowhania Nurkovica wcale nie poprawia jej efektów, nie czyni mądrą i nie wymazuje prawie dwuletniej bezradności oraz wyraźnego braku sensownego planu, co dalej - a sprowadzenie Juszczyka nie broni się w żaden sposób i żadną miarą nie jest rozsądnym ruchem, który cokolwiek może zmienić na plus.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|