W niższych ligach w Polsce, ale i za granicą - jest sporo młodych i ciekawych zawodników. Dla nich gra w Mistrzu Polski, drużynie, która grać będzie w pucharach jest napewno zachętą. Podstawą jest jednak zarabianie pieniędzy. Jęśli chcemy mieć dobrych graczy, to musimy proponować im solidne pieniądze. Żałować możemy tylko tyle, że wcześniej kasa była rozdawana na lewo i na prawo - przykładem kontrakty Łobodzińskiego, Cantoro, Dawidowskiego i innych. Za sam kontrakt Łobo - można by podpisać bramkarza i jakiegoś solidnego napadziora. Dobrze, że nie musimy już utrzymywać dwóch pozostałych. Chciałbym przypomnieć jednak, że sporo kontraktowych spraw uporządkował Bednarz. Czasem przesadzał z traktowaniem zawodników (olewaniem ich żądań) - był jednak twardy w negocjacjach i warunkach - jak ktoś próbował przez media podbijać stawkę - kończył rozmowę. Nie dawał włazić sobie kopaczom na głowę. W komentarzach pisałem, że będziemy za nim tęsknić. Jakby w Radzie byli jeszcze tacy ludzie jak on, to byłoby OK. Teraz mamy roz..dziaj. Skorża zapowiadał dwóch kandydatów na lewą obronę - gdzie oni są? Zapowiadał kandydatów na napastnika-jest jeden i trudno coś o nim powiedzieć. Do wyrwania za to był Janota - młody i perspektywiczny zawodnik - Polak. W dzisiejszej(czy tylko dzisiejszej?) polityce transferowej Wisły brak jest koncepcji. Oprócz tego, że sprzedać co się da i ściągnąć coś za darmo. Nikt nie myśli o tym, że za parę miesięcy będzie stadion na ponad 30 tysięcy miiejsc i trzeba go będzie zapełnić. Nie łudźmy się, że wszyscy będą chodzić tłumnie i kłócić się o miejsce do siedzenia. Jest część wierna fanów, którzy będą chodzić zawsze, a reszta to kibice sukcesu i OK - tak trzeba prowadzić klub, który jest normalnym przedsiębiorstwem, żeby te trybuny zapełnić. Może jest to brutalne, ale dziś jest tak, że piłkarze przywiązani są do zarabianych pieniędzy, a nie do barw-i są wyjątkwe sytuacje, że jest inaczej, a kibice chcą oglądać zwycięstwa i najlepszych - i frekwencja będzie jak będą dobrzy piłkarze i sukcesy - normalna sprawa. Zbliża się Euro 2012 - w naszej piłce mimo Laty i innych patałachów - liga będzie się rozwijać. To jest ostatni moment, żeby się wzmacniać i polecieć na tej fali dalej. Inne kluby już zaczynają to rozumieć. Jak nie ma kasy, to trzeba umieć wynaleźć perełkę i innej drogi nie ma. Jagiellonia ładnie się już wzmocniła, Polonia Warszawa niby można się śmiać z ich prezesa, ale on polskim trenerom i związanym z naszą ligą nie dał kasy marnować-teraz dla Bakero troszkę grosza sypnął i mogą mieć niebawem ciekawą ekipę. Nawet nasi "ukochani" sąsiedzi zza Błoń się wzmacniają-próbują (długo się po Majewskim nie pozbierają

, Lech też próbuje nieźle się wzmacniać - Kriwiec może okazać się perełką a'la Kirm, teraz Janota...
My nadal nie mamy nawet wizji prawej strony obrony - Alvares niby jest za drogi (spokojnie Baszcza zastąpił) - innych nie widać - znów się zacznie łapanka i tak w kółko...