E no, jak to pierwszy tatuaż, to wstrzymaj się jeszcze chwilę z osądzaniem, czy gość go zjebał, czy nie

Ja za każdym razem tak miałem, że najpierw euforia- zajebiście, potem "uuu, nie podoba mi się, bo coś tam", ale zawsze koniec końców byłem zadowolony.
Co mi przypomina, że muszę sobie znowu w tym roku coś wytatuować, bo jeszcze odwyknę.
