Karol strzelil ok.7 goli a podarował ze 6 Czechom. Szkoda słów bo każdy widział ta żenadę w obronie w I.połowie, a potem jakąs niemoc w ataku w II. Najważniejsze, że sie obudzili. Na tym polega chyba fenomen wielkiej drużyny--jakbys nie grał to wygrywasz
