Valdaer napisał(a):

Do Markusa i myslacych podobnie:
Bez przesady, picasso ma racje, jeśli chodzi o zapełnianie stadionu to napewno nie zależy to tylko od poziomu sportowego i gwiazd tylko, popatrzcie nawet na drugą lige niemiecką przychodzi więcej kibiców albo takie przeciętniaki jak Borrusia Munchengladbach mają stadiony 40k+ i zwykle prawie cale zapełnione i to nie tylko na meczach z liderami, tak samo jakieś stoke, hull w lidze angielskiej czy wieśniaki nawet z hoffenheim, na to wszystko przychodzą całe stadiony, a wiele z tych drużyn gra piach.
Największym problemem przy zapełnianiu stadionów w Polsce są kibole i stare gówniane stadiony. Ten drugi problem niedługo rozwiążemy i po części przyczyni się troche do rozwiązania problemu z kibolami bo poprawi troche bezpieczeństwo na stadionie. W innych krajach z kibolami sobie poradzono i tam na mecze chodzą całymi rodzinami, a w Polsce wielu normalnych ludzi boi się przyjść na stadion z w/w powodów.
Albo np. w USA na takie idiotyczne sporty jak futbol amerykański czy baseball chodzi masa kibiców, wielkie stadiony wypełnione po brzegi i co myślisz że wszyscy co tam przychodzą to się znają i przychodzą dla poziomu sportowego i gwiazd?(no może dla gwiazd w dużym stopniu np. piszczące idiotki ;p). Po prostu wielu ludzi chce miło spędzić czas a wiadomo że nie będą tego chcieli robić na starych gównianych stadionach a tym bardziej przy obecności kiboli. Kiboli to policja powinna traktować gorzej niż stoczniowców w Warszawie ale niestety nic nie robi :/
Co do polityki transferowej to mam nadzieje że tego Issa Ba lub Poljaka zakontraktują bo są za darmo albo obu w co wątpie :( Ten Serb też niezły się wydaje bo wysoki i nie powolny, potrafi też powalczyć ale nie jest za darmo więc pewnie będą się targowali i mogą się nie dogadać.
|
Mądrze prawi, polać mu.
Oczywiście, że wyższy poziom sportowy napędza kibiców na stadiony, choć nie bezpośrednio. To co przyciąga kibiców na stadion to sukcesy, większość ludzi "interesujących" się tym sportem nie ma o nim wiedzy. Nawet wielu naszych dziennikarzy sportowych nie zna przepisu o spalonym. Dlatego zadaniem działu promocji jest przedstawienie drużyny jako drużyny odnoszącej sukcesy i to wystarczy. W Wiśle akurat nie jest to trudne, taki Lech napędza się samymi wizjami potęgi i sukcesu( i tak samo wiele innych klubów, choć nie w tak spektakularny sposób). Mówicie, że w pucharach bida i brak wyników, że przy takim Realu to my jesteśmy nic nie znaczącym pyłkiem- ale na Real to się można może raz w roku wybrać jako część urlopu, a na lokalny stadion mżna chodzić co dwa tygodnie.
To co ludzi odstręcza w tej chwili to brzydota naszych stadionów, wszechobecny brud i gruz no i wspomniani kibole. Przeciętny Kowalski na stadionie nie czuje się bezpiecznie, nie czuje się wygodnie, dlatego nie przychodzi. Nowe stadiony z normalnymi toaletami, z monitoringiem, z normalnymi bufetami zaspokoją te dwie potrzeby i siłą rzeczy ludzie zaczną chodzić na stadiony. Co więcej, na nowych stadionach nawet kiepskie mecze wyglądają lepiej. Spójrzcie na Kielce, czy Lubin. Drużyny grają słabo, nie wybijają się w żaden sposób na tle ligowej szarzyzny, a jednak mecze na ich stadionach przyjemniej się ogląda, wyglądają lepiej, efektowniej. Doping lepiej się niesie, jest lepsza atmosfera- to czuć nawet sprzed telewizora.
Nowe stadiony na pewno przyniosą wielu nowych kibiców, zadaniem klubów jest wykorzystać szansę i po pierwsze przyciągnąć jak najwięcej kibiców, po drugie sprawić żeby przychodzili regularnie. Tego nie wywalczymy na boisku, to trzeba wywalczyć dobrym marketingiem- promocją, informacją, obsługą klienta. Popatrzcie na Bundesligę- w Europie znaczy ostatnio "niewiele", ale kibiców przyciąga więcej niż angielska premier league.
Poza tym poziom sportowy nie znajduje przełożenia na efektowność widowiska. Włoskie catenaccio to skuteczny sposób na osiąganie wyników, wymaga od piłkarzy wysokiego poziomu umiejętności, ale patrzy się na to strasznie. Sprowadzenie zblazowanego emerytowanego gwiazdora może na chwilę podnieść frekwencję, ale gwiazdor musi grać żeby przyciągać na stadion. Lepiej promować własne gwiazdy- taki Marcelo czy Brożki przy odpowiednim marketingu równie dobrze mogliby spędzać klientelę na stadion. Zresztą piłkarz sprowadzający kibiców na stadiony nie ma być dobry tylko efektowny, medialny. Sobolewski, Głowacki to dobrzy piłkarze, którzy wiele dają drużynie na boisku, ale opieranie o nich ewentualnej kampanii reklamowej byłoby nieporozumieniem- nie strzelają bramek, nie dryblują, nie mają parcia na szkło. Natomiast rozmawiając kiedyś ze znajomym widzewiakiem słyszałem, że Napoleoni był ulubieńcem publiczności, choć z jego dryblingów i sztuczek nie zawsze coś wynikało. Sam pamiętam, że Włocha było pełno w regionalnych mediach( gazety, regionalna TV), nauczył się mówić po polsku( trochę)- stał się maskotką publiczności, zresztą jak swego czasu Mauro w Wiśle.