Markus napisał(a):

|
2.„Pierwszymi działaniami, jakie marketing powinien podjąć to wymyślenie strategii zapełnienia stadionu”. To kolejna kompromitacja, bo tu nie ma nic „do wymyślania”, recepty na zapełnianie stadionów są powszechnie znane na całym świecie od bardzo dawna. Warunkują je zawsze trzy główne sprawy: jakość gry, wyniki zespołu, obecność „nośnych” nazwisk w składzie o niekwestionowanym statusie gwiazd zespołu przyciągających kibiców. Wszystko inne jest tylko uzupełnieniem i dodatkiem. Każdy prezes profesjonalnego klubu piłkarskiego ma obowiązek to wiedzieć, podobnie sportowy marketing owiec, jako podstawowe abecadło, a nie gaworzyć coś o „wymyślaniu”. To jest kolejna poważna kompromitacja zdradzająca kompletną amatorszczyznę i nieznajomość najbardziej fundamentalnych spraw.
|
Sam mogę luźno rzucić dużą ilością pomysłów marketingowych z rękawa (tak się składa, że obracam się w tej branży ;>), które zwiększyłyby frekwencje (Zauważ, że nie używam sformuowania mogłyby zwiększyć tylko zwiększyłyby). Myślisz, że fanów piłki nożnej, albo niedzielnych kibiców lub tych niezdecydowanych albo tych zwyczajnie bojących się przychodzić na mecze Wisły (myślących racjonalnie lub też irracjonalnie) można tylko przyciągnąć za pomocą lepszych piłkarzy i gry? To ty chyba nie wiesz, co robi dobra reklama, nośne hasła, jak łatwo wmanewrować masy ludzi w inne myślenie. Nazwiska piłkarzy też można samemu wypromować na wiele sposobów. Wystarczy tylko odpowiednio napompować oficjalne otwarcie stadionu, gadać o nowej jakości (w czym sam jesteś mistrzem, tylko każdy wie, że to tylko hasła) i odpowiednio naświetlić mecze i tak będzie. Nie dość, że zwalą się Ci co z ciekawości będą chcieli zobaczyć nowy stadion, to jeszcze Ci, którzy się będą jedynie nad tym zastanawiać. I na pewno, jeśli to będzie odpowiednio przygotowane wielu się wciągnie i zostanie. I właśnie tu jest masa roboty, żeby to odpowiednio wypromować, tak żeby trafiło i przekonało jak największą rzeszę osób. I tak żeby korzyści były odpowiednio proporcjonalne do poniesionych nakładów.
Z tej części Twojego posta wypływa zwykła pieniacka ignorancja zgrabnie skrywana pod lekkim garniturkiem elegancji wypowiedzi. Co bardziej inteligentni ją wyłapują na kilometr.