zim zum napisał(a):

Widzę jedną. Jeden jest pomocnikiem a drugi napastnikiem. Poza tym brak. Obydwaj są średniej klasy zawodnikami. A z Costlyego to taki snajper jak z Łobo król asyst.
Z tym, że w eter poszło hasło " w Bełchatowie mu się nie chciało, tutaj będzie zasuwał. po mistrzostwach podrożeje i zarobimy na nim krocie" i każdy powiela to samo i uważa go za świetnego napastnika. 59 spotkań i 14 goli, to proszę Cię. Podstawek ma podobny bilans w naszej lidze....ale przepraszam w Bełchatowie mu się nie chciało.
|
Radzę się jednak zastanowić. Łobodziński kosztował 400 tys euro i ma kontrakt w wysokości 350 tys euro za sezon. Costly ma kosztować w przedziale 150-200 tys euro, czyli znacznie mniej. Jego wartość wzrośnie już w chwili podpisania kontraktu z Wisłą, bo zawodnik, który ma ważny kontrakt przez 2 lata zawsze jest droższy niż ten, któremu kontrakt kończy się za pół roku. Po drugie Costly to
podstawowy zawodnik reprezentacji Hondurasu i strzela w niej bramki średnio co 2-3 mecze. Łobodziński w klubie i w reprezentacji nie wyróżnia się niczym. Gdyby nawet ten transfer nie wypalił, to ryzykujemy znacznie mniej, bo Łobodziński kosztował 2 razy więcej i zarabia pewnie też 2 razy więcej niż będzie zarabiał Costly.