KOMINEK napisał(a):

Dla Costly`ego najważniejsze jest teraz znaleźć się w klubie gdzie będzie regularnie grał, bo to mu zapewni wyjazd na MŚ.
W Wiśle wcale tego pewien być nie może, bo jeśli Paweł się wyleczy (oby) Boguś będzie grał na wysokim poziomie, Mały schłodzi głowę to wcale tak dużo nie będzie miał okazji do grania, a przynajmniej będzie się musiał mocno napracować by mieć pewne miejsce w składzie a on tego raczej nie lubi.
Więc rodzi się pytanie czy jego miłość do Wisły to nie zagrywka pod zupełnie inny transfer i chęć wywarcia na kimś presji.
|
Małecki raczej wróci w takim przypadku na prawe skrzydło i w ataku będzie grał okazjonalnie. Oczywiście Costly może trafić na ławkę, ale przecież on sam sobie zdaje sprawę z tego, że do jakiego klubu by nie przeszedł, to nikt nie da mu za darmo miejsca w składzie. Honduranin jest w Polsce już na tyle długo by wiedzieć, że Wisła to najlepszy polski klub, w którym siłą rzeczy musi być konkurencja. Pozytywny aspekt tej całej sytuacji jest taki, że Costly już na starcie dostanie potężnego kopa, bo o ile grę w Bełchatowie po powrocie z Birmingham mógł traktować półserio, to już mając w perspektywie mistrzostwa w RPA nie może sobie pozwolić na grę na pół gwizdka i siedzenie na ławce. A skorzysta na tym tylko Wisła, bo Costly ma predyspozycje do gry w Wiśle większe niż Ćwielong, za którym niektórzy już zdążyli uronić łzy.