|
serek.c2 - jeśli pozwolisz, uzupełnię twoja wypowiedź.
Tak się akurat składa, że bramkarz MOŻE wygrać drużynie mecz. Weźmy puchary. Jesienią 2009 w meczu LM Juve- Bayern to dzięki bramkarzowi (H.J. Butt z karnego) drużyna niemiecka wyrównała stan meczu na 1:1, by ostatecznie wygrać 4:1 i awansować. Trzy lata temu bramkarz Sevilii (A. Palop) w ostatniej akcji meczu (przeciw Szachtarowi) zdobył gola, pomagając w awansie swojej drużyny. To na marginesie.
W naszej lidze zazdrościmy Legii dobrych bramkarzy (Mucha, wcześniej Boruc), którzy "wygrali" dla nich niejeden mecz. A dlaczego polityka transferowa Wisły odnośnie bramkarzy jest pośmiewiskiem? Jeśli z $$$ jest krucho, to powinni ściągnąć na testy takiego bramkarza, na którego ich będzie stać (proste zapytanie się o cenę nie kosztuje milion euro). Samo sprowadzanie na testy też nieco kosztuje, zwłaszcza jeśli kandydatów sprawdza się 20-30. Zaoszczędzone nawet kilkanaście/dziesiąt tysięcy na testy tabuna no-namów lepiej byłoby dołożyć np. takiemu Nurkoviciovi, Sinlaapie lub Moretto.
Nawet niewielkie kwoty pieniędzy należy wydawać z głową. Jeśli klub stać na testy - OK, jeśli nie, powinni zakontraktować takiego (nawet z testów), na którego będzie ich STAĆ. Przedłużające się bramkarskie "never-ending-story" grozi sytuacją, że NIKT nie zechce do nas przyjść. A Pawełkowi też przybywa lat, jakby co.
|