|
Paulina Pawlak wygrała z czasem i czeka na debiut w Wiśle Can-Pack
Przelot, szybki przejazd na Reymonta i nerwowe wysyłanie faksu. - Na szczęście zdążyliśmy i Paulina zadebiutuje w niedzielę (godz. 17 w Krakowie) w meczu z ROW-em Rybnik - cieszy się Piotr Dunin-Suligostowski, menedżer klubu
Pawlak kontrakt z Wisłą podpisała 10 dni temu, ale musiała czekać na wydanie świadectwa zakończenia umowy z Lotosem. Termin mijał w czwartek.
Mieczysław Krawczyk, prezes gdynianek, dotrzymał jednak słowa i dostarczył dokument o czasie. - Plastikowa licencja przyjdzie w ciągu tygodnia, ale papierowa dotarła już w piątek. Oczywiście nie obyło się bez nerwów, bo potrzebowaliśmy nie tylko podpisów zawodniczki i przedstawicieli Lotosu, ale również rodzimego okręgowego związku koszykówki - wyjaśnia Dunin-Suligostowski. - W poniedziałek zaczniemy starania o zatwierdzenie Pawlak do rozgrywek europejskich, bo chcemy zdążyć do środowego meczu z Gospiczem Croatia.
W Wiśle żyją też przerwaniem passy ośmiu zwycięstw z rzędu w Eurolidze. Krakowianki w czwartek zatrzymał włoski Beretta Famila Schio. Pawlak oglądała to spotkanie z trybun. - Stało na bardzo wysokim poziomie, grałyśmy naprawdę dobrze. Niestety, nie znalazłyśmy odpowiedniej metody na ograniczenie rzutów za trzy punkty i to przesądziło o przegranej - uważa nowa zawodniczka Wisły.
Teraz krakowianki muszą szybko zapomnieć o porażce i zrehabilitować się w lidze. Drużyna zamierza rozpocząć marsz w górę tabeli, a prowadzić ma ją m. in. Pawlak. Reprezentacyjna rozgrywająca w tym sezonie ma najlepsze średnie od czasu przejścia do Lotosu sześć lat temu. W 14 meczach grała średnio 30 min, zdobywała 8,1 pkt i 4,6 asysty.
Pawlak trenuje z Wisłą od półtora tygodnia, ale ostatni mecz o punkty rozegrała niecały miesiąc temu. - Od czasu przyjazdu wszyscy starają mi się ułatwić aklimatyzację. Poznałam już filozofię i zagrywki stosowane przez trenerów, więc postaram się pomóc drużynie - zapewnia reprezentantka Polski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
|