wolfy napisał(a):

|
Wszystko to, co napisałeś jest myśleniem życzeniowym, opartym nie wiadomo na czym (szczególnie wytłuszczone fragmenty).
|
To nie jest żadne myślenie życzeniowe. Wiele było przypadków piłkarzy, którzy po okresie częstego odnoszenia kontuzji wychodzili na prostą. Oczywiście jeśli upatrzy się jakiegoś piłkarza i postanowi wszystkim wmawiać na forum, że jest skazany na kalectwo to trudno się pewnie z tego postanowienia wycofać. Zdaje się, że to Ty jakiś czas temu pisałeś, że D. Nowak nie powinien być w ogóle dopuszczony do uprawiania piłki (

).
wolfy napisał(a):

|
Co do kwestii pucharowych - wybacz, ale przy tym trenerze ten argument raczej odpada. Dwumecz z jakimiś leszczami na końcu świata możemy zagrać nawet rezerwami (może nawet lepiej - będzie się chłopakom chciało), a na Puchar Polski wzmocnień nam nie potrzeba.
|
I znowu musisz wykorzystać okazję żeby dopiec Skorży. Wystarczy jedna wpadka (której nasz menedżer jest tylko jednym z ojców) i ten trener jest spalony. Na zawsze... Nic już więcej nie osiągnie. Dwa mistrzostwa na dwa sezony i dobra postawa w pucharach w poprzednim sezonie to był tylko wypadek przy pracy w wielkim dziele niszczenia Wisły
wolfy napisał(a):

Pomijam już fakt, że taki Nowak to nie jest piłkarz na poziom ligi europejskiej. Przy solidnych obrońcach to ja go jakoś nie widzę...
Ale nawet gdyby był Messim - z trybun nam nie pomoże.
|
Ćwielong takim jest? A skoro już wspominasz Messiego to właśnie Argentyńczyk był swego czasu takim samym piłkarzem jak Nowak w kwestii czestotliwości odnoszenia kontuzji. Potem m.in. zmieniono mu dietę i treningi. Nie pisze tego dlatego, że uważam to za remedium na wszelkie kontuzje tylko zaznaczam fakt, że zazwyczaj są możliwości zaradzeniu takiemu problemowi jeśli kompetentni ludzie tym zajmą.
Dobry i przydatny piłkarz nie musi być 100% okazem zdrowia. Gdyby tak było to Błaszczykowski nie miałby czego szukać w Borussi. Nie przedłużono by też z nim kontraktu. Jeleń nie stałby się gwiazdą Auxurre, a Głowacki już dawno wyleciałby z Wisły.