el Nuero napisał(a):

|
Markus - a co sądzisz o Costlym? W sumie pod "wiślackie kategorie transferowe" by podpadał (wysoki, silny napastnik), trochę humorzasty, ale mniej "szklany" niż Nowak. Strzela(ł) gole w reprezentacji (np. Meksykowi), kontrakt kończy mu się niebawem, więc może nie będzie zbyt dużo kosztował. Brożek wciąż się leczy, Małecki jeszcze nie jest zbyt doświadczonym graczem, Boguski nie jest typowym "killerem". A w ofensywie u nas bieda, co w 2009 r. trzy drużyny na L potrafiły boleśnie wykorzystać. Skoro sam Costly mówił, że gdyby miał zostać w Polsce, to "chciałby grać w Wiśle", zatem...?
|
Nie uwazam Costly'ego za zawodnika, który mógłby zbawić Wisłę w ataku. W klubie to leń. Jeden zwod na lewą nogę i zastawianie piłki to trochę za mało. Mimo wysokiego wzrostu głową gra słabiutko.Prawa noga do tramwaju. Owszem, stać go na więcej niż pokazuje w Bełchatowie, nie możemy też przebierać w dobrych napastnikach, ale i tak przyjście Costly'ego traktowałbym bardziej w kategorii gestu rozpaczy, niż porządnego wzmocnienia.
Trudno liczyć, że Costly wprowadzi nas do LM, czy da Wiśle "ponadligową" jakość.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"