Ja przez prawie 30 lat na nartach widziałem może 5 deskarzy, o których można powiedzieć że radzili sobie naprawdę dobrze na stoku.
Reszta się zsuwa w dół zdzierając śnieg do gołej trawy i już są cool, trendy i jazzy, czapka na oczach i krok między kolanami
Nie jestem w stanie zliczyć ile razy mi najechał jeden z drugim na narty jak czekałem do wyciągu bo oczywiście oprócz posadzenia dupy na śniegu to hamować nie potrafili - zawsze się kończyło jakąś przepychanką bo "przepraszam" też nie znali.
Taki stereotyp - wiadomo że są wyjątki.