Wyświetl pojedynczy post
PvD
Armia Białej Gwiazdy
 
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3345
Stary 11.01.2010, 15:47
Dziś dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci wieloletniego piłkarza Białej Gwiazdy Ryszard Wójcika. Piłkarza, którego śmiało można nazwać Legendą Białej Gwiazdy!

Niespełna dwa lata temu mieliśmy to szczęście i zaszczyt by z Panem Ryszardem przeprowadzić rozmowę, które ukazała się w kwietniowym numerze FORZA WISŁA w roku 2008. Przytoczmy więc niektóre fragmenty artykułu i wypowiedzi tego wybitnego Wiślaka.

Początki kariery

Niegdyś istniał taki klub jak AZS Kraków, którego zajęcia odbywały się na boisku lekkoatletycznym Cracovii. Trafiłem tam za namową kolegi, na pierwszych treningach pojawiając się w roli bramkarza. Szkoleniowcem AZS-u był wówczas profesor Jesionka, pod okiem którego potem na krakowskiej AWF pisałem pracę magisterską. W pewnym momencie jednak owa sekcja rozwiązała się, a ja trafiłem do szkółki Wisły, bo do niej właśnie było mi najbliżej.

Opoka nietuzinkowej defensywy

Miałem możliwość bycia zawodnikiem wiślackiej formacji obronnej, złożonej prócz mnie z takich graczy jak Monica, Kawula czy Rysiek Budka. Przyznam szczerze, iż grając w takim ustawieniu nie baliśmy się nawet legandernego Górnika Zabrze. Byliśmy na tyle silni w tyłach, że mieliśmy świadomość, iż jeśli strzelimy bramkę to tego meczu raczej nie przegramy, a co najwyżej zremisujemy.

Wisła zespołem środka tabeli

266 moich gier pierwszoligowych nie było naznaczonych wybitnymi sukcesami. Jedynie w roku 1966 wywalczyłem wraz z kolegami wicemistrzostwo Polski (w roku 1967 również PP - przyp.red.). Taki stan rzeczy wynikał z faktu, iż nasz zespół budowany był głównie na wychowankach.
(......)

Debiut w europejskich pucharach

29 września 1967 roku zmierzyliśmy się w Helsinkach z HJK, wygrywając 4:1. Ów mecz zapamiętam między innymi z tego, że w pewnym momencie tak silnie zostałem uderzony w brzuch przez rywala, że musiano mnie znosić z boiska. Potem w rewanżu było 4:0, a ja strzeliłem trzeciego gola. Odpadliśmy z rozgrywek w następnej rundzie po porażkach z HSV 0:1 (w domu) i 0:4 (na wyjeździe).

Recepta długowieczności

Ciężka i żmudna praca. Gdy patrzę na sposób przygotowań dzisiejszych piłkarzy nie dziwię się, że po 15 czy 20 minutach gry notują oni już przestoje. My nie jeździliśmy do słonecznej Hiszpanii, lecz do górzystego Zakopanego. Tam dawkowano nam nam taki wysiłek, że w sezonie byliśmy tak naładowani, iż nie strzaszne nam było ostre zasuwanie przez 90 minut.

Na sportową emeryturę do Francji

Z Polski piłkarz mógł wówczas wyjechać mając 34 lata. Ja, Studnicki oraz Skupnik wyemigrowaliśmy do Francji. Trafiłem do III ligowego Arras. Początkowo pałałem się jedynie grą, potem w zespole zlikwidowano status zawodowca i nakazano mi prócz gry pracować. Pełniłem funkcję ratownika w przyhotelowym basenie. Do kraju wróciłem w roku 1979.

Co aktualnie boli

Fakt w jaki klub traktuje swych zasłużonych wychowanków. Zawodników, którzy przez wiele lat, wiele lat zostawiali dla trójkolorowych barw całe swe piłkarskie zdrowie. Przecież my coś dla historii Białej Gwiazdy zrobiliśmy, prawda? Jeszcze niedawno za czasów Zdziska Kapki dostawaliśmy karnety na trybunę A, a teraz? Brakuje dla nas miejsca na stadionie. Na potyczkę z reprezentacją wpuszczono nas na tzw. "obsługę techniczną". Wraz z kolegami śmialiśmy się , że jeszcze powinniśmy do ręki dostać miotły jako porządkowi lub obcęgi jako konserwatorzy. Przecież na rany boskie coś nam się za te kilkanaście lat zasuwania w imię Wisły należy. Na zachodzie takich wychowanków nosi się na rękach, doceni, a u nas? Lekceważy i spycha na margines. A ilu nas jeszcze z mojego pokolenia zostało? Dwudziestu?...... (......)

FORZA WISŁA / Kwiecień 2008

SKWK
Cytat:
Decydując się na grę w Wiśle i podpisując z nią kontrakt piłkarz powinien automatycznie przyjąć świadomość panujących przy R22 zwyczajów. A jednym z kanonów który powinien przyświecać każdemu wiślakowi jest poszanowanie trójkolorowych barw. Szanować powinien je każdy z nas ( i umieć się z nimi obchodzić) bez względu na to czy w danym momencie owładnął nami strach, panika, euforia, złość czy cokolwiek innego.
Są bowiem pewne granice, których nigdy się nie przekracza.
Odpowiedz cytując