gigant napisał(a):

|
Małemu to bardzo niewiele brakowało, by Leszczak przy nim byłby wzorem wszelkich cnót. Za duże pieniądze dostają gnojki zanim cokolwiek osiągna.
|
Dlatego danie mu wysokiego kontraktu na tak wczesnym etapie byłoby wręcz zbrodnią. Kto wie, jak by skończył - przykład Grosickiego pokazuje, że talent często mniej znaczy niż dobrze poukładana głowa.
A z Małeckiego zejdźcie może, chłopak wyszedł na prostą i naprawdę może coś osiągnąć. Charakter ma odpowiedni (w większości przypadków to "niegrzeczni chłopcy" zostają prawdziwymi legendami), ważne żeby chciał wciąż pracować.
Gdyby chłopak miał dobrze w głowie, to podpisałby co mu dają i grzecznie podziękował. Gdyby faktycznie zaczął grać w pierwszym składzie, to o podwyżkę nie byłoby mu trudno. Brożkowie, Boguski czy Małecki jakoś nie narzekają, a w kolejce czekają Mączyński i Kowalski. Oni dobrze kalkulowali, że jak im w Wiśle nie wyjdzie, to do Polonii Bytom i tak trafią, a skoro jest szansa się wypromować w dobrym klubie...