tak na spokojnie patrząc, to raczej nie ma strachu, że naszego stadionu nie skończą. Z prostej przyczyny: budowany jest z publicznego grosza, za wydawanie którego politycy są rozliczani. I coraz konkretniej rozliczani, zarówno przez te wszystkie biura, skarbówkę i księgowego miasta jak i wyborców.
Długi czas po 89 roku ludzie w wyborach dawali posłuch patriotycznym i idealistycznym hasłom, czemu trudno się dziwić. Ale powoli dochodzi do głosu normalny mechanizm - rozliczanie za gospodarkę, finansowanie inwestycji, zwracanie się inwestycji.
Dopóki stadionu nie skończą, to coś około 400 melonów wywalone w błotko, Wisła nie gra, to i wynajmu nie płaci. Huczek , szukanie winnych i uwalanie kozłów ofiarnych gwarantowane, zaraz za tym NIK, CBA i temu podobne atrakcje, które kończą się dla niektórych losem czcigodnego Jana Tajstera.
Więc skończą, przynajmniej w takim stanie by można było rozgrywać mecze, wpuścić publikę i wynająć powierzchnie mogące przynieść zysk. Oczywiście na 100% całości nie machną szybko, bo pokusa cięcia wydatków będzie silna.
Rację ma 1q2, że gdybyśmy mieli te Euro to by strachu pieniądz na całą budowę ze wszystkimi wodotryskami by nie było. Tyle, że to już musztarda po obiedzie, dały nasze niedojdy z magistratu ciała w tej sprawie i poszło się kochać, nie ma co tego roztrząsać, było - minęło , szkoda nerwów.
A swoją drogą nie zawadziłoby by od czasu w takiej Krakowskiej, Dzienniku czy Kronice prowokować alarmistyczne felietony czy reportaże pod hasłem: "dlaczego miliony utopione na Reymonta jeszcze się nie zwracają" , albo "Kto odpowiada za przeciąganie budowy przy Błoniach i marnotrawienie pieniędzy podatników", czy też "Dlaczego prezydent miasta nie potrafi sprawować skutecznej kontroli nad publicznymi wydatkami" itd itd.
Niech czują rozpalone ognisko za dupskiem , a z przodu niech widzą wilgotną celę i siano z siennika jako wkład do wypalanych skrętów

.
Duża szansa, że to zadziała, bo o ile na dobrą wolę i szlachetność władzy tylko szaleniec wierzy , to strach często góry przenosi.