Wojtas napisał(a):

A kto to wie
kiedys lalismy po tyłku Omonie Nikozja ,a jakby dzis przyszlo z nimi zagrac to pewnie bylo by odwrotnie..
|
Ciezko powiedzieć jak jest dokładnie, ktora liga jest lepsza polska czy estońska albo białoruska. Jedno jest pewne, jezeli istniała pare lat temu zdecydowana roznica to w tej chwili juz jej nie ma. Dalej uwazam osobiscie, ze nasza liga jest lepsza od bialoruskiej (co udowodnila niby Legia z Gomelem), a juz na pewno ma wiekszy potencjal. Mozliwe, ze podobnie jest z estonska.
To co wprowadza nas co roku w zaklopotanie (czyli kijowe wyniki z Bałtami, remisy z Białorusinami etc) to co innego. Mecze sa zazwyczaj w lipcu. Tam wtedy gra normalna liga, wiec i pilkarze osiagaja normalne rezultaty (na swoim poziomie). Czyli jesli gramy z Levadia/Vetra/Gomlem w lipcu to gramy z ta druzyna wiedza, ze gra ona na maksymalnych obrotach.
Nasze zespoly wtedy sa w glebokiej dupie. Slynne ladowanie akumulatorów (czyli jedna wielka olewka i impreza), brak swiezosci etc. Mysle, ze jakbysmy grali z wyzej wymienionymi zespolami w pazdzierniku to bylibysmy lepsi i bez problemu awansowali. A juz na pewno nie byloby takich zawstydzajacych wyników.
P.S. To nie jest tanie usprawiedliwienie tylko postulat (choc bez przekonania) do prowadzenia systemu wiosna-jesien, przynajmniej do czasu do ktorego dobijemy znowu (dzieki rozwojowi infrastruktury i mimo wszystko sporym dotacjom oligarchow - z wyjatkiem KP L oczywiscie) do lig austrii czy belgii. A bez przekonania dlatego, ze wiadomo ze cos takiego nie bedzie mialo miejsca i wiadomo ze cos takiego nie jest do konca madre zwlaszcza jesli potem za 5-10 lat trzeba by zrobic koleja rewolucje... Faktem jest, ze dla mnie to jest jedyna metoda zeby pogonic chociaz w 1 rundzie kogokolwiek..