Cichy napisał(a):

|
Nie odpowiedziałeś na mój post. Co, burzy koncepcję?
|
Wybacz, ale nie mam czasu odpowiadać na wszystkie posty.
Lewadia nie była wypadkiem przy pracy, tylko częścią większej całości – emanacją miejsca, w którym znalazł się nasz klub i błędów, jakie popełniono. Od lat nic nie osiągamy w pucharach, od lat mamy coraz słabszą, a nie coraz mocniejszą drużynę, od lat w klubie nie ma profesjonalnie funkcjonujących struktur itd. itp.
A w sporcie jedna z podstawowych zasad (a nie bynajmniej moja koncepcja) mówi, że zawodnik/zespół/klub coraz słabszy, długofalowo osiąga coraz gorsze wyniki, a nie przeciwnie. Więc jeśli nadal nic się nie będzie zmieniać, nie znajdą się środki na poprawę poziomu drużyny i klubu, nowe Lewadie, Valerengi, Vitorie Guimarese etc. będą pojawiać się coraz częściej, a nie coraz rzadziej. To jest coś bardzo oczywistego.
Tu zawiera się różnica w naszym myśleniu – ja patrzę na to w perspektywie kilkudziesięciu meczów i wielu sezonów, Ty jednostkowo i krótkoterminowo, w kontekście wyniku jednego, dwóch meczów na przestrzeni lat, na ich podstawie formułując wnioski i porównania. Ta druga optyka niestety może tylko zafałszowywać rzeczywistość i myli chwilowe anomalie (też będące częścią sportu) z prawdziwą sytuacją i miejscem klubu.
Pozdrawiam