Rok raczej z tych mniej udancyh w moim życiu.
- rozstanie z dziewczyną w maju, do tej pory bida w temacie.
- średnio finansowo (tzn ok w miarę, ale rok temu o tej porze było lepiej), przyczyna w punkcie poniżej:
- wakacyjna choroba, taka z mało przyjemnych, pierwszy w życiu kontakt z antybiotykiem(mimo 23 lat!). Troszke spłukała finansowo (nie mogłem pracować) no i zmusiła do przesiedzenia w domu najładniejszych wakacyjnych tygodni...
Z plusów - zacząłem biegać

i się póki co trzymam.
Poza tym rok jak każdy... studiuję to tak leci na zajęciach, czasem na jakieś imprezy człowiek wpadnie, itp.
Nowy rok powinien być przełomem:
- koniec studiów, praca
- jak dobrze pójdzie "odziedziczę" samochód po rodzicach (o ile sami kupią nowy, ale jest na to spora szansa)
Generalnie zdaję sobie jednak doskonale sprawę, że to co teraz nazywam "problemem" jest niczym w porównaiu do tego jak bardzo życie potrafi dać w dupę... więc ogólnie nie narzekam
