|
Walt, słoma Ci z buty wyszła i tyle. Można jeździć po mieście, ale w ograniczonych strefach, stać nas na rozbudowę sieci komunikacji miejskiej, nie stać nas na wpuszczanie samochodów do centrum, bo tam nie ma miejsca. A co do kolegi to śmiało, jeźdź do sklepu 100 metrów, nie będzie mi Cię żal jak umrzesz na zawał po 40. Naprawdę w dzisiejszych czasach obserwuje się takie lenistwo, taki brak zrozumienia dla potrzeb społeczeństwa jako całości, że szkoda gadać. Używamy racjonalnych argumentów: rozbudowana komunikacja miejska: wygoda dla tych co podróżują autobusem, jak i dla tych co jeżdzą autami, zamknięcie centrum i budowa parkingów, by ludzie mogli normalnie dotrzeć do miejsca pracy a nie stać po 2 godziny w korkach. Jak do innych to nie dociera to cóz, niektórym się nie wytłumaczy. Wiadomo, że argumenty ekologiczne i ekonomiczne nie wiele znaczą, bo przecież nikt nie każe was za trucie reszty społeczeństwa. Ja apeluję z kolegami o jakieś opamiętanie, gdyż naprawdę, rozwój sieci transportowych ma swoje granice, przecież nie będziemy budować estakad nad Rynkiem.
Wiadomo, ze jak jest potrzeba skorzystania z samochodu w związku z jakimiś niesprzyjającymi okolicznościami, np bardzo zła pogoda czy też słaba dostępność komunikacyjna miejsca to nikt nie każe się przesiadać do komunikacji. Ale są takie miejsca, do których nie powinno być innego dostępu jak tylko KM. I tutaj mówię już o terenie ograniczonym 2 obwodnicą. Wiadomo, że mieszkańcom nie zakarzemy, ale tym którzy tam pracują czy przebywają można stworzyć warunki by dojeżdzali KM, a opornych po prostu karać mandatami. Wiele miast, np Wiedeń czy też Budapeszt z tym problemami w centrum sobie poradziło (czego byłem świadkiem - a nie tak jak sugeruje Walt... że g...no widziałem, bo widziałem). Tam nikt nie narzeka na dostępność centrum, choć można tam dotrzeć tylko komunikacją publiczną.
Ostatnio edytowane przez TRNKRN : 25.12.2009 o godz. 17:29.
|