Wigilia u mnie upływa pod znakiem:
- ostatnich porządków
- ostatnich prac kuchennych
- zabijania karpia (ojciec, jak to określił, "nie splami sie nigdy kupnem martwego"

). Karpie kupujemy 23go, 24go ojciec je zabija i przygotowuje do smażenia.
- ubierania choinki! Jak byliśmy z siostrą mniejsi to ubierało się wczesniej, by dłużej cieszyła dzieci. Teraz od paru lat wróciliśmy do tradycji ubierania choinki w wigilię.
Sama wieczerza:
- fragment Ewangelii wg św. Łukasza. Od lat moja powinność (jako byłego lektora)
- opłatek i życzenia
- barszcz z uszkami
- karp smażony (zawsze tylko i wyłącznie taka forma ! nigdy nie jadłem innego) + ziemniaczki + kapusta z grochem + kompot z suszonych śliwek
- pierogi z kapustą
W tle kolędy, też coraz rzadziej śpiewamy, najwyżej jedną, dwie...
- rozpakowywanie prezentów
Zawsze przestrzegało i przestarzega się u nas nadal (mimo zniesienia nakazu parę laat temu) postu w wigilię. Dlatego przez cały dzień zero alkoholu, zero mięs czy ciast. Dopiero po Pasterce jemy jakieś ciasto do herbatki przed snem.
Z grubsza tyle. Wigilię raczej spędzamy w gronie najbliższej rodziny, "zjazdy" pozostawiając na I i II dzień świat. Tak się jakoś utarło w familii

Także dni 25 i 26 grudnia upływają wg schematu: śniadanie, Msza św, obiad, spotkania rodzinne...
Zdrowych, spokojnych świąt!