Ja jestem zdania że jak zdobędziemy 2-3 medale to już będzie bardzo dobrze. Bo powiedzmy sobie szczerze to sporty zimowe stoją u nas raczej na kiepskim poziomie, dopiero w tym sezonie zaczęły się klarowac mocniejsze reprezentacje, bo dotychczas opieraliśmy sie na jednostkach typu Małysz, Kowalczyk czy Sikora. Jednak marzenia o worku medali radzę schowac głęboko do szuflady bo nie mamy tak mocnej kadry. Realnie oceniając to szans medalowych może byc:
skoki narciarskie: może na dużym farcie Małysz (Stoch mimo najszczerszych chęcie nie jest zawodnikiem który będzie walczył o medal) i drużyna - 3 szanse medalowe
biathlon: może Sikora coś zamiesza w czołówce, bo sztafecie kobiet brakuje sporo do Niemek, Rosjanek, a i kilka innych reprezentacji jest mocnych - 4 szanse medalowe
biegi narciarskie: tylko Justyna Kowalczyk i to jest jedyny zdecydowany faworyt z naszych zawodników, brak medalu byłby jej porażką, ale też nie przesadzałbym z tym że będzie największą gwiazdą IO - 4 szanse
Jeśli ktoś z innych dyscyplin by zdobył medal to by był cud

Pozdrawiam i życzę wesolych świąt !
PS.To co napisałem w poście jest realną oceną szans Polaków w powyższych Igrzyskach