z tymi listami sędziów, akceptowanymi przez kluby to już nawet Monthy Python i Bareja tego by nie wymyślili.
Mam nadzieję, że pomysł zostanie jak najszybciej spuszczony do kibla, sędziowie zbyt przychylni jakiemukolwiek klubowi jeździć będą w dalszym ciągu przetartą drogą w stronę stolicy Śląska.
No, chyba że nasz związek zmieni przepisy, sędziów głównych będzie trzech, dwaj pomniejsi będą akceptowani przez rywali a ten najgłówniejszy będzie rozsądzał , który z sędziów akceptowanych przez któregoś z rywali ma więcej racji.
Do rozwiązania pozostałby tylko problem jak dobrać tego najgłówniejszego. Japończyk?
