Jako że zbliża się okienko transferowe, pozwolę sobie przytoczyć kilka moich wypowiedzi z czerwca/lipca 2009 roku
Dzimi napisał(a):

|
Od kilku lat gdy Wisła kończy sezon to słyszymy o tym, że przed pierwszym treningiem nowego sezonu kadra piłkarzy będzie dopięta na ostatni guzik (wraz ze wszystkimi wzmocnieniami). Szkoda, że z tych szumnych zapowiedzi jest jedno wielkie systematycznie powtarzające się g**wno.
|
Dzimi napisał(a):

|
Sytuacja tego typu, że kontuzja jednego obrońcy rozwala cały blok defensywny nie powinna mieć miejsca w profesjonalnym klubie. Niestety ale kadra piłkarzy została za bardzo odchudzona. Mamy za mało zmienników. Do gry jest zdolnych tylko trzech obrońców, a skład w sparingu z Mattersburgiem z konieczności w połowie składał się z młodzieżówki.
|
Dzimi napisał(a):

|
Sytuacja kadrowa za kilka-kilkanaście miesięcy może być fatalna. Według mnie pierwszy skład czeka wyprzedaż jak w 2005 roku. Z wysokim prawdopodobieństwem odejść mogą: Diaz, Marcelo, Paweł Brożek, Boguski. Do tego do kresu zbliżają się kariery Głowackiego, Sobolewskiego i Cantoro (wiek). Należy szukać już następców, aby potem nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.
|
I przed Leviadią
Dzimi napisał(a):

Powracając do tematu meczu z Leviadią, pojawiły się nowe (ważne) informacje. Cytuję:
Cytat:
We wtorkowe popołudnie Levadia Tallin, rywal Wisły w II rundzie Ligi Mistrzów, w ligowym pojedynku rozgromiła FC Kuressaare 7:1. Spotkanie rozgrywane na wysepce leżącej 200 km od stolicy Estonii, oglądał w towarzystwie polskiego ambasadora asystent Macieja Skorży, Rafał Janas. Wysoka wygrana Levadii nie zrobiła jednak na wysłanniku Wisły wielkiego wrażenia.
- Spodziewałem się tak wysokiego wyniku i tak się stało. Liga jest bardzo podzielona, jeśli chodzi o poziom. Jest kilka zespołów, które prezentują jako taką piłkę nożną. Reszta mocno odstaje i prosi o jak najmniejszy wymiar kary. I właśnie takiego przeciwnika - beniaminka FC Kuressaare - miała Levadia. Klub prezentował poziom polskiej II ligi albo jeszcze niższy. Przez 70-75 proc. czasu Levadia miała piłkę, a mecz toczył się właściwie na jednej połowie - powiedział Rafał Janas Gazecie Wyborczej Kraków po powrocie do Polski.
Według Rafała Janasa siła Estończyków opiera się na dobrze się uzupełniających, wymieniających się pozycjami, graczach ofensywnych - zwłaszcza Sanderze Purim, Nikcie Andriejewie, Władimirze Gusjewie i Indrku Zelinskim. Jak twierdzi asystent Skorży, rzeczywiście można się ich obawiać, choć zaznacza, że "poziom ligi utrudnia zweryfikowanie ich umiejętności".
|
Wydaje mi się że za bardzo ich olewamy. Dostrzegam w tym analogie do naszych meczów z Parmą czy Schalke w 2002 roku. Wówczas to My byliśmy taka Leviadią i o naszej sile stanowiła właśnie czwórka czy piątka szybkich, zgranych i nieprzewidywalnych graczy ofensywnych (Kosa, Zuraw, Uche, Szymek... )
Radziłbym osobom w klubie bardziej profesjonalne podejście do tego meczu. Oby tech ich kwartet nie rozjechał przypadkiem naszej zdziesiątkowanej obrony, bo będzie wtopa jeszcze większa jak w Tibilisi.
Panowie trenerzy jeszcze raz apeluję - proszę zobaczyć jak traktowała nas wielka Barcelona przed rokiem - wypowiadali się o nas z szacunkiem i mówili że nie będzie łatwo z nami wygrać. My będąc w takiej sytuacji olewamy i wyśmiewamy rywala...
|