Hiszpański duet łączy ogień z wodąJose Ignacio Hernandez i Jordi Aragones kontynuują z koszykarkami Wisły Can-Pack niezwykłą serię zwycięstw w Eurolidze. Hiszpański duet trenerski wie już czego chce w tych rozgrywkach, a także w polskiej ekstraklasie. Odsłaniają dla nas tajemnice sukcesu w pracy z międzynarodową mieszanką zawodniczek.
- Jesteście w Krakowie od czterech miesięcy. Udało się wam zadomowić?
Jose Ignacio Fernandez/Jordi Aragones: - Czujemy się naprawdę swobodnie ze względu na osoby pracujące w klubie i warunki, jakie zostały nam stworzone do pracy. Jesteśmy naprawdę z tego zadowoleni.
- Jakie różnice na wielu płaszczyznach życia zaobserwowaliście pomiędzy Polską a Hiszpanią?
- Dla nas najmocniej zauważalny jest inny klimat. Natomiast nasze zajęcia powiązane są praktycznie przez cały czas z koszykówką. Jeśli mówimy o stronie sportowej, wygląda to całkiem podobnie jak w Hiszpanii. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni poziomem ligi, ponieważ wcześniej słyszeliśmy opinie, że poszedł on w dół. W samych superlatywach możemy wypowiadać się również o organizacji rozgrywek.
- A jakie były wasze pierwsze spostrzeżenia po rozpoczęciu pracy z wiślaczkami?
- Przygotowania do sezonu nie należały na pewno do najłatwiejszych. Niemniej pierwszy miesiąc, kiedy pracowaliśmy wyłącznie z polskimi zawodniczkami, dostarczył nam wiele satysfakcji. Ich nastawienie do pracy wywarło na nas pozytywne wrażenie. Schody zaczęły się wraz z przybywaniem zagranicznych zawodniczek. Następowało to stopniowo, co sprawiało problemy w budowaniu drużyny.
- Wspomnieliście o zadowoleniu ze współpracy z Polkami. Niektórzy zagraniczni trenerzy uważają, że my jesteśmy wyjątkowo leniwi...
- To normalne, że są różnie ukształtowani zawodnicy. Możemy powiedzieć, że tak samo „leniwi” są Francuzi, Włosi czy Hiszpanie... A polskie koszykarki mają charakterystyczne zalety. Na przykład prezentują się wyśmienicie od strony atletycznej, co budzi w nas zdziwienie, że nie osiągają sukcesów w międzynarodowych rozgrywkach młodzieżowych.
- Pamiętacie początek sezonu?
- Byliśmy bardzo rozczarowani przegraną z CCC Polkowice, chociaż wiedzieliśmy, że rywalki miały większy komfort w przygotowaniach do sezonu i przystępowały do meczu z pełną kadrą. A to jest czynnik istotny przy obecnym poziomie ligi.
- Kibice wspierali was mocno mimo dwóch porażek na „dzień dobry”. Było to zapewne bardzo ważne?
- Oczywiście, bardzo nam to pomogło. Nigdy zresztą nie ukrywaliśmy podziwu dla atmosfery w hali przy ulicy Reymonta. W tym sezonie należy cieszyć się z frekwencji, szczególnie podczas zmagań w Eurolidze. To dodaje otuchy, kiedy ludzie identyfikują się tak z klubem.
całość:
http://sportowetempo.pl/all/artykul/...y_ogien_z_woda
źródło:
www.sportowetempo.pl