Przeczytałem posty starszych kolegow i jako osoba ktora byla za ta zmiana beotnu na (moim zdaniem) mniejszy beton doszedlem do takiej refleksji:
zmian w sumie kazdy chce ale jak przychodzi co do czego to zmienia zdanie. Teraz to wiadomo mozna miec zastrzezenia do Grenia itd i to rozumiem ale pamietacie jak 2 miesiace temu zauwazalna zostala akcja koniecpzpn to oczywiscie tez byly glosy ze po co zmiany, ze jacys karierowicze itd to jest w sumie smutne, chcemy zmian ale jak jest szansa to sie wycofujemy. A najgorsze jest to ze sami nie robimy nic ku lepszemu, ze mowimy ze tak jest zle, tak niedobrze ale sami dupy nie ruszymy i pozostaje tylko spiewac kolejne dziesiatki lat je..c PZPN. I drugi wniosek: a moze my po prostu kochamy to polskie bagno, jest dobrze jak jest, jakos sie zyje po ch.. cos zmieniac. Moge jechac na mecz, podopingowac, obejrzec moj klub w akcji, repre tez po co zmiany. Dziwne to jest dla mnie ale moze juz taki z nas narod
I oczywiscie nie twierdze juz ze wczoraj przepadla nam ogromna szansa zmian na lepsze, mowie tylko ze niby chcemy zmian ale nie robimy nic ku temu, ze jak sie pojawia szansa to NIE CHCEMY jej wykorzystac i dobrze nam stym, zycie toczy sie dalej a my spiewamy jebac PZPN
PS Tez tak macie ze spiewacie np " Lato to starak..." - ja w sumie od jakiegos czasu Late wplatam w rozny anty doping bo juz tak mi zbrzydl
