|
Gdy tak czytam sobie te wszystkie teksty o "walce z betonem w PZPN" to jak żywo stają mi przed oczami lata mojej naiwnej młodości gdy z wypiekami na twarzy śledziłem walkę tzw "liberałów" z "konserwatystami" w ś.p. PZPR. Głupi, zmanipulowany szczeniak nie zdawałem sobie wówczas sprawy z tego że ci tzw: "liberałowie" (w domyśle ci lepsi) w prostej linii wywodzili się z byłego UB a tzw: "konserwatyści" to w dużej części ofiary partyjnych czystek robionych parę dekad wcześniej przez "liberałów" (którzy wówczas byli obrońcami ortodoksi).
Żeby było śmieszniej to nic nie stało na przeszkodzie aby w razie potrzeby konserwatysta stał się liberałem a liberał konserwatystą. Co o tym decydowało? Najczęściej to z kim piło się wódkę ("z aparatem" czy z "salonem").
Ja wiem że apelowanie o rozsądek do młodych gniewnych jest ze swojej natury bezcelowe ale przynajmniej poproszę aby każdy z piszących o "reformatorach" w PZPN przed wysłaniem swojego postu zadał sobie trud zapoznania się ze skróconą chociażby wersją życiorysów pp: Grenia czy Jagodzińskiego. Jeśli to nie spowoduje choćby odrobiny refleksji to prosiłbym o wyraźne zaznaczenie tego faktu w treści posta. Aby ułatwić czytelnikom ocenę potencjału intelektualnego autora.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 21.12.2009 o godz. 22:34.
|